Wczorajszy dzień bardzo duszny, taki co to prowokuje nerwowe szarpanie kołnierzyka przy koszuli. Tlenu! Tlenu!!! Myślałam już, że się uduszę. Jadąc z pracy do domu wykonałam nad sobą gigantyczną pracę, żeby ochłonąć i żeby na powitanie z rodziną nie trzasnąć czymś kruchym o ścianę. Na przykład porcelanowym kotem w różowe kwiatki. Za oknem samochodu błyszczące [...]
Sprawa smaku
Od rana gorzki smak na języku. Wraz z upływem godzin krzywiłam się coraz bardziej, ten niesmak rozlewał się po moich żyłach i zatruwał każdą komórkę ciała. Późnym popołudniem skrajne wyczerpanie: marzyłam tylko o tym, aby iść spać. Jakoś dotrwałam do dwudziestej, Maks już w łóżku, Piotr usadowił się przed telewizorem, aby obejrzeć Finał Marzeń; właśnie [...]
Róbmy swoje
Usiadłam właśnie, żeby napisać tu coś mądrego, coś namaszczonego. Słowa wylewają się ze mnie, ale jednocześnie jestem jak zakneblowana, sensownego zdania w głowie nie mogę sklecić. Więc był sobie dzisiaj taki to a taki dzień, myślałam o tym i owym, wydarzyło się to i owo. Z rzeczy nieistotnych, które przemknęły obok mnie niepostrzeżenie, wymienić mogę [...]
Pokrzyczeć na głaz
Dzień pełen podskórnego napięcia, które nie pozwalało mi usiedzieć w miejscu. Kręciłam się po moim pokoju jak lew po ciasnej klatce. Praca. Mam rozmaite dylematy, natury – hm – etycznej może nie, moralnej też nie, bardziej światopoglądowej, które polegają na tym, że nie mogę zadecydować, czy powinnam iść pod prąd w imię wyznawanych przeze mnie [...]
W teatrze życia codziennego
Mało mam w ostatnich dniach tematów do pisania. Życie wpadło ponownie w utarte koleiny, co jednak nie oznacza wcale nudy. W pracy sytuacja ustabilizowana, pożar ugaszony, mimo to ciągle ten i ów przychodzi do mnie, zapodaje temat i liczy, że zrobię z nim COŚ. A ja ten temat parkuję albo w moim czarnym kapowniku, albo [...]
Men
Lubię mężczyzn. Dobrze się czuję w ich towarzystwie, w ich pragmatycznym świecie, świecie prostych zasad i prostych reguł gry, nawet jeżeli uważam, że reguły stosowane przeze mnie są bardziej wyrafinowane. Chciałam mieć syna, a nie córkę, a kiedyś dawno chciałam być chłopcem – to chyba dlatego, że moi rodzice, zanim przyszłam na świat, wymyślili mi [...]
Pomyślę o tym jutro w Tarze
Kilka słów w przerwie spowodowanej przepaleniem obwodów w mojej mózgownicy. Tonę w chaosie. Ależ jestem zmęczona, już nie myślę, bezwład percepcji. W pracy mój szef doszedł dziś do wniosku, że jestem świetnym kandydatem na sapera i przydzielił mi super-ważne zadanie rozbrojenia pewnej miny. Na cito, jak to mówią lekarze. Albo wylecę na niej w powietrze, [...]
Królowa
Zetknęłam się dzisiaj ze zjawiskiem, które nazwałam Królowa Sekretariatu. Niestety – w każdym królestwie są takie przypadki. Siedzi taka Królowa w przedsionku Króla Właściwego, waruje, pilnuje, robi ważne miny, a gdy idzie po gościa, to z nosem zadartym wysoko, wysoko – niesie ten swój nos niemalże na sztandarach. Ośmieliłam się dzisiaj zadać Królowej małe, grzeczne [...]
18.01
Dopiero dzisiaj mam ochotę cokolwiek tu napisać. Cały miniony tydzień był mocno zaburzony z powodu tych naszych wirusów – nieźle nas skotłowały. Maksio schudł, buzia w ciup, żebra na wierzchu, nóżki chude jak u kurczaka. Ale już zdrowy i z niecodziennym apetytem, na kolację zażądał dziś zupy pomidorowej. A ja – no cóż, uważam, że [...]
Wirus
Ostatnie pięć dni – od czwartku począwszy – pod znakiem choroby Maksia. Co drugi dzień badany jest przez lekarzy, oczywiście za każdym razem jest to inny pediatra, i jak dotąd jedynym skutkiem kuracji jest to, że Maks leży krańcowo osłabiony, prawie cały czas śpi, i nawet nie otwiera oczu, gdy odzywa się cichutkim głosem. Wirus. [...]


Komentarze