Ciągle coś mnie boli. W czwartek, tuż przed startem do Biegu Konstytucji, zaczęła mnie boleć prawa kość piszczelowa. Nie byłoby w tym nic dziwnego, albowiem bóle w przedniej części piszczeli są u biegaczy dość częste, gdyby nie fakt, że wspomniany wyżej fragment kończyny dolnej bolał mnie ostatnio dokładnie rok wcześniej, a mianowicie 3 maja 2011, podczas [...]
325-333
Jak dobrze mi się ostatnio biega! Biegam w zasadzie codziennie, choć chyba jutro powinnam zrobić przerwę, bo w czwartek Bieg Konstytucji 3 Maja. To dla mnie taki bieg-zabawka, który jednak bardzo lubię ze względu na jego umiejscowienie w kalendarzu – sam początek maja – oraz za trasę. W końcu to moje okolice, tam się urodziłam [...]
323-324
Lekarz kazał czekać miesiąc, ale dłużej już nie mogłam wytrzymać. Wyszłam wczoraj, po ponad dwutygodniowej przerwie. Stąpając ostrożnie, jak po lodzie. Mogłam pobiec pięć kilometrów, ale poniosło mnie na całą pętlę, i okazało się, że znowu będę żyć. Skręcona stopa odezwała się lekkim kłuciem gdzieś na wysokości Parku Szymańskiego, a potem znowu zapadła w kamienne [...]
Prima Aprilis
Podobno nieszczęścia chodzą parami. W czwartek, w domu, wstając zza biurka, tak niefortunnie postawiłam prawą stopę na podłodze, że prawie ją złamałam. A przynajmniej wydawało mi się, że coś w niej trzasnęło, bo ból był koszmarny i prawie zemdlałam. Jak już doszłam do siebie, okazało się, że stopa nie jest złamana, bo mogę jakoś kuśtykać. [...]
179, 180
Kwiecień zbliża się do końca, a na liczniku mamy już 215 km. Piszę “mamy”, a nie “mam”, bo to nasz wspólny urobek, Iwony i mój. Pewnie gdybyśmy biegały w pojedynkę, to wynik z całego miesiąca nie byłby aż tak spektakularny. Dzisiaj na przykład: o czwartej zadzwonił budzik w komórce, ja jęknęłam “O Boże, to już…?” [...]
Sto dwudziesty czwarty
Sobota, wczesny ranek. Noga od dwóch dni nie boli – nastąpiło cudowne ozdrowienie. Postanawiam więc – trochę wbrew rozsądkowi, ale już naprawdę nie mogę wytrzymać w domu – umówić się z koleżanką na wspólne kilka kilometrów. Pogoda idealna: sucho, zimo, słońce jeszcze pod horyzontem. Do miejsca spotkania mam pięć kilometrów – biegnę więc. Zaczyna się [...]
Wiadomość
Złośliwe stopiszcze nie przestaje boleć. Nie jest to na pewno zapalenie rozcięgna podeszwowego – zupełnie inne objawy i boli z innej strony. Czasami boli mniej, czasami bardziej. Wczoraj wieczorem bolało skubane nawet wówczas, gdy spoczywało w bezruchu. Dodam, że z charakterystycznym dla wszystkich mężczyzn uporem, nie biorę żadnych lekarstw licząc, że samo przejdzie. Powoli jednak [...]
Osiemdziesiąty siódmy, osiemdziesiąty ósmy
Święta jak zwykle pozostawiają po sobie uczucia ambiwalentne. Z jednej strony szkoda, że już koniec kilkudniowej przerwy od codziennych zajęć, z drugiej – ulga, że kolejna seria rodzinnych wizyt i posiedzeń przy suto zastawionym stole odchodzi w przeszłość i można wrócić do ulubionych nawyków żywieniowych. Gdy na stół u rodziny wjechał dzisiaj ogromny półmich obłożony [...]
Zdrowa!
Mija miesiąc odkąd z powodu choroby przestałam biegać. Byłam dziś na dwóch wizytach kontrolnych. Moje panie doktorki zgodnie orzekły, że jestem uleczona. Pulmonolożka kazała wprawdzie kontynuować wdychanie proszków, po których drżą mi ręce i kołacze serce, ale tylko jeszcze przez miesiąc, a potem się zobaczy. Za miesiąc mam też zrobić badanie mechaniki oddychania – jakoś [...]
Styczniu – ty to jesteś naprawdę
Tegoroczny styczeń zapisze się w mojej pamięci jako wyjątkowo paskudny miesiąc. Najpierw dwa tygodnie chorowania, a teraz – gdy już niby wszystko powinno być dobrze – permanentny dół, z którego nie mogę się wydostać. Ciemności kryją ziemię. Odkrywam w sobie jakieś nieprzebrane pokłady pesymizmu i zwątpienia we wszystko, nawet w plan niedzielnych zajęć na łonie [...]


Komentarze