Feed on
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Warszawa’

Droga Mag. Czy byłaś kiedykolwiek w Warszawie 1 sierpnia? Nie, nie pytam o 1944 rok, bo że byłaś w Warszawie tamtego lata, w swym poprzednim wcieleniu, to ja doskonale o tym pamiętam. Pytam, czy byłaś w Warszawie współczesnej - w dniu, w którym przypada rocznica wybuchu Powstania. Chyba nie wszystkie telewizje to pokazują: moment, gdy [...]

Przeczytaj cały Post »

Nad Warszawą przeszła po południu burza. Towarzyszyło jej solidne oberwanie chmury. Pierwszy porządny deszcz od ponad miesiąca, co niestety nie ratuje sytuacji, bo miejskie trawniki zostały unicestwione przez bezlitosne słońce już jakieś dwa tygodnie temu. Gdy się jedzie przez miasto, krajobrazy są iście bliskowschodnie, brakuje tylko palm (o przepraszam, mamy jedną: stoi / rośnie na [...]

Przeczytaj cały Post »

Susza w Warszawie nie ustępuje, podobnie jak stan mojego permanentnego zmęczenia (do urlopu jeszcze miesiąc!), więc mimo że już o trzeciej nad ranem zaczynają tuż nad moją głową śpiewać rozmaitych gatunków ptaszki, to wstaję dopiero o szóstej i o bieganiu mowy nie ma. To się oczywiście musi zmienić, ale jeszcze nie wiem kiedy. Jeszcze trochę [...]

Przeczytaj cały Post »

Blogowanie poszerza horyzonty i znajomości. Najpierw myślałam, że będę blogowała tylko dla siebie, ale szybko zmieniłam zdanie dochodząc do wniosku, że czasy pisywania do szuflady dawno już minęły i że fajnie jest mieć czytelników. Potem nieoczekiwanie, idąc po tak zwanej nitce do tak zwanego kłębka, poznałam kilku ciekawych blogerów, jak się okazuje kwiat poznańskiej polonistyki (Karol, [...]

Przeczytaj cały Post »

Przykra sprawa z tym zastrzelonym łosiem. Mam do tych zwierząt wyjątkowo ciepły stosunek, bo to ostatecznie właśnie łosie patronują setkom kilometrów, jakie od pięciu lat robię w rezerwacie Łosiowe Błota. Nigdy ich nie spotkałam - raz tylko w nocy, zimą, widziałam ich ciemne sylwetki na śniegu - ale zawsze czuję ich obecność, gdy biegam po [...]

Przeczytaj cały Post »

Moje pobudki na wczesne bieganie to cała epopeja. Ta walka, to ścieranie się przeciwstawnych sił: prawa powszechnego ciążenia poduszkowego oraz mojego silnego poczucia obowiązku. Sama się sobie czasem dziwię, zwłaszcza wówczas, gdy jednak uda mi się wstać. Dzisiaj rano w sprawę włączył się Piotr. Miał w nocy dyżur, dzwonili do niego o 3:30, więc biedak ślęczał przy [...]

Przeczytaj cały Post »

Zaczyna robić się gorąco. Do lata coraz bliżej. Wybiegłam dzisiaj z domu za kwadrans siódma i mimo, że w cieniu było tylko około 10 stopni, to słońce stało wysoko i nieźle już przygrzewało, przez co chwilami było mi gorąco. No i odwodniłam się. Opróżniliśmy wczoraj wieczorem z Piotrem butelkę czerwonego wina, a potem już nie zdążyłam uzupełnić ubytków [...]

Przeczytaj cały Post »

Pobudka o godzinie 4:50; po kolorze światła wpadającego do sypialni przez okno w dachu domyśliłam się pięknego poranka, nie było więc wymówek. Po wielu pochmurnych i deszczowych dniach, kiedy słońce widzieliśmy tylko w telewizji, przejaśniło się na niebie i dzień wstał zachwycający w swej urodzie. Błękit nieba ostro lśnił od samego świtu, słońce wzniosło się nad Pałac [...]

Przeczytaj cały Post »

Stoczyłam dzisiaj - bladym świtem - niezwykle zażartą walkę z moją poduszką. Zdradzę od razu, że walka zakończyła się moim heroicznym zwycięstwem i zwleczeniem się z wygrzanego łóżka o pogańskiej godzinie czwartej minut piędziesiąt sześć. Co było przyczyną bitwy? Łatwo zgadnąć: poranne bieganie.
Plan dzisiejszego dnia wypełniony mam po brzegi. Popołudniowe bieganie nie wchodzi w grę [...]

Przeczytaj cały Post »

Czytam w ostatnich dniach rozmaite relacje z Półmaratonu Warszawskiego i coraz bardziej żałuję, że nie wzięłam w tej imprezie udziału. Tym razem jednak nie była to kwestia mojego chcenia czy niechcenia, tylko obowiązków, które dobrowolnie na siebie wzięłam i które muszę teraz konsekwentnie realizować. To one są priorytetowe i doskonale mam to w głowie przepracowane.

Przeczytaj cały Post »

Starsze wpisy »