Fak-fak-fak!

Piękny był to bieg. Jak zwykle dopisała pogoda, było słonecznie i zajebiście zimno, a wiatr wiał taki, że podobno zdmuchnęło nawet napompowaną bramę uwiązaną przy linii mety. Ja, stojąc pół godziny w strefie startu i czekając aż nas wypuszczą na trasę (ze względu na rekordową liczbę biegaczy – 8,5 tysiąca – start był w tzw. [...]

307-322

Jak to życie potrafi obrócić się o sto osiemdziesiąt stopni w ciągu zaledwie dwudziestu czterech godzin… Prawda to poniekąd świetnie znana, media są pełne historii o dramatycznych zwrotach w ludzkich życiorysach. Nie – nikt nie umarł. Nie – nie zachorowałam na ostrą białaczkę limfoblastyczną. Stało się coś o wiele bardziej prozaicznego. Ale o tym później.

Raz na wozie, raz pod wozem

Wydarzenie przeszło już do historii, a ja próbuję zneutralizować straszliwe zakwasy mięśni czworogłowych i ogólny zakwas na samopoczuciu po niedzielnym występie. Oj, nie popisałam się, nie popisałam, mimo że pobiłam sześcioletnią półmaratońską życiówkę. Sześcioletnią, bo dziesięć lat mojego biegania dzielę na dwie epoki: epokę prehistoryczną, czyli jeszcze przed urodzeniem Maksia, kiedy to śmigałam jak wiatr [...]

Sto pięćdziesiąty dziewiąty

Myślałam, że uda mi się “dociągnąć” przed Półmaratonem do stu sześćdziesięciu, ale chyba jednak nie – no chyba że jutro wstanę świtem na przed-półmaratoński rozruch. Ten tydzień znów był trochę słabszy biegowo: przywaliło mnie – jak góra – przesilenie wiosenne połączone z lekkim przeziębieniem, przywleczonym przez Maksia z przedszkola, a które ja natychmiast załapałam. Pisałam [...]

Happy me

Nawet nie pamiętałam, że tak się śmiałam wczoraj. Koledzy czekali na mnie na trasie pod Mostem Śląsko-Dąbrowskim i pstryknęli mi kilka fotek. W ogóle kibiców było tym razem całkiem sporo, z domu wypędziła ludzi piękna pogoda. Wszyscy z aparatami foto. I na rowerach.

Dobry dzień na bieg

Czasami jednak potrafię siebie pozytywnie zaskoczyć Może nie jestem taką łamagą, za jaką się czasami uważam! Przebiegłam cały dystans, maszerując tylko na punktach nawadniania. Czułam się świetnie, nie miałam ani jednego kryzysu, ANI JEDNEGO, kilometry mijały strasznie szybko, trasa mi się nie dłużyła, wyprzedziłam kilkaset osób, a na finiszu stać mnie było na mocne przyśpieszenie. [...]

Osiemdziesiąty piąty

Odebrałam pakiet startowy. Biuro Zawodów mieści się w gmachu Centralnej Biblioteki Rolniczej na Krakowskim Przedmieściu. Cała okolica zamknięta jest dla ruchu od dzisiejszego popołudnia. Dawno nie byłam na Krakowskim i na Starym Mieście – w ogóle rzadko bywam w tym rejonie; od czasu generalnego remontu, jaki ta ulica przeszła dwa lata temu, nie mogę się [...]

Siedemdziesiąty siódmy, siedemdziesiąty ósmy

Opornie mi idzie. Stwierdzam, że nie jestem w najmniejszym nawet stopniu przygotowana do półmaratonu, który już za trzy tygodnie. Biega mi się źle, czuję się ciężka jak słoń, i cała jestem obolała. Bardzo wysokie tętno: wczoraj i dziś praktycznie cały dystans powyżej 170 ud/min. W praktyce oznacza to jęzor wywieszony do pasa i przerwy co [...]

Siedemdziesiąty trzeci

Nareszcie wydobyłam się z domu. Po pięciu tygodniach przerwy. Już był na to najwyższy czas, bo półmaraton warszawski za sześć tygodni i trzeba zacząć poruszać się ponownie na dwóch nogach, a nie tylko na czterech kółkach. Rano obudziłam się z bólem głowy: świętowaliśmy wczoraj Walentynki, byliśmy na kolacji i potem jeszcze butelka czerwonego wina do [...]

Zdrowa!

Mija miesiąc odkąd z powodu choroby przestałam biegać. Byłam dziś na dwóch wizytach kontrolnych. Moje panie doktorki zgodnie orzekły, że jestem uleczona. Pulmonolożka kazała wprawdzie kontynuować wdychanie proszków, po których drżą mi ręce i kołacze serce, ale tylko jeszcze przez miesiąc, a potem się zobaczy. Za miesiąc mam też zrobić badanie mechaniki oddychania – jakoś [...]

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.