Sto sześćdziesiąty drugi

Biegałam dziś trzeci dzień pod rząd i w tym tygodniu już wystarczy. Nogi wciąż zmęczone, chyba należy im się odpoczynek. Biegałam z samego rana – bardzo wcześnie – i ulice były kompletnie puste, jak to bywa w dni wolne od pracy. Chyba nikogo nie spotkałam, poza kotem na Ulrychowie. Moje alter ego. Szedł samotnie środkiem [...]

147, 148, 149

Czasu brak i na bieganie, i na bloga. Luty minął niewiadomokiedy. Miałam dwutygodniową przerwę w bieganiu spowodowaną absolutnym wyczerpaniem energii życiowej, co w lutym dopada mnie regularnie rok po roku. Luty – najbeznadziejniejszy miesiąc. Wszystkiego mamy dosyć, a już szczególnie wstrętna wydaje się ta stara, siwa zima, co to pazurami się w nas wczepia i [...]

Tylko Armin

Byliśmy tam. Utrecht, 13 listopada, noc z soboty na niedzielę. Armin Only – Mirage. W roli głównej: Armin Van Buuren, król muzyki trance. Ekstatyczna impreza na piętnaście tysięcy osób, perfekcyjna organizacja, muzyka porażająca jak prąd elektryczny, czysta energia. Opary dymu z jointów i papierosów, nocne drapieżniki na polowaniu, alkohol i taniec przez dziewięć godzin. My [...]

Sto czwarty

Wychodząc z domu o czwartej dwadzieścia założyłam moją zieloną przeciwdeszczową kurtkę. Nie padało, ale podejrzewałam deszcz. I jak na zamówienie: zaczęło mżyć, jak tylko przebiegłam pierwsze dwieście metrów. Cudowna, ożywcza, gęsta mżawka, która osiadała mgiełką na mojej twarzy. Z mgiełki tworzyły się krople, które skapywały mi z nosa. Uwielbiam deszcz. Najlepsza pogoda na bieganie.

Hairy Trees

W ostatnich dniach mam nastrój wyłącznie na Goldfrapp. Wszystkie płyty po kolei. Najlepsze do pracy. Nóżka chodzi pod biurkiem, a mózg szybciej pracuje. Dla tych, co mają skołatane nerwy i dla tych z psychozami, dla tych, którzy już nie wiedzą jak się nazywają, i dla tych, którzy mimo sześciu godzin snu nie mogą otworzyć oczu, [...]

Osiemdziesiąty szósty

Po trzech dniach regeneracji po półmaratonie wyszłam dziś na poranne bieganie. I dobrze, że dopiero dziś, bo wszystkie zakwasy zdążyły się wchłonąć, kolano i stopa przestały boleć. Jestem jak nowa. Było całkiem nieźle. Słuchałam nowej płyty Goldfrapp HeadFirst – bardzo dobra do biegania, tylko niestety trochę krótka.

Osiemdziesiąty trzeci

Regeneracja najważniejszą częścią treningu, jak mawiają mądrzy ludzie. Dwa dni odpoczynku od biegania i jaka cudowna odmiana losu. Tętno niższe o piętnaście uderzeń na minutę. Oddech równy. Nogi żwawsze. Nie poznawałam dziś samej siebie. Z przyjemnością połknęłam moje dziesięć kilometrów i gdy po biegu rozciągałam się pod domem, zabrzęczała mi w głowie myśl: Jak mi [...]

Pięćdziesiąty szósty

Wydaje mi się, że ta jesień trwa już całe lata, a ja od zawsze biegam o tej dziwnej porze przed świtem, po ciemnych, pustych ulicach. Musi minąć jeszcze co najmniej trzy i pół miesiąca zanim dzień się wydłuży na tyle, abym mogła to odczuć o piątej nad ranem. Straszny szmat czasu – nie wiem, jak [...]

Czterdziesty dziewiąty, pięćdziesiąty

Koniec weekendu. Plany biegowe zaliczone. W tygodniu łącznie 49 km. Chyba mocno spadło dziś ciśnienie, bo cały czas męczy mnie ból głowy i nieokreślone znużenie. Biegałam dziś o 6:30 i strasznie się zmęczyłam: było mi tak ciężko, jakbym cały czas biegła pod górkę. Postanowiłam więc skrócić trochę trasę, zakręciłam w kierunku domu na wysokości Cmentarza [...]

Trzydziesty dziewiąty. Czterdziesty

Biegam z muzyką. Od dawna – chyba od urodzenia Maksia. Obecnie w zasadzie nie wyobrażam sobie już biegania bez muzyki, dlatego wolę biegać sama. Muzyka odgradza mnie trochę od własnych defetystycznych myśli, a trochę kieruje je na inne tory, tak jakby pobudzała mózg do pozytywnego, kreatywnego myślenia. Podobnie zauważam, że znacznie lepiej mi się myśli [...]

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.