You are currently browsing the tag archive for the 'mp3' tag.
Rano odniosłam małe zwycięstwo nad własnym leniem. Budzik miałam nastawiony jak zwykle na 6:15. Zadzwonił. Bez zastanowienia wydałam komendę „Przełóż na godzinę 6:30”. O 6:30 natomiast, bez większych wyrzutów sumienia, wyłączyłam budzenie – z pełną świadomością, że oto przepada moje lanoponiedziałkowe bieganie. Ale od czego mamy naszych milusińskich. O godzinie 7:30 tup, tup, tup w pokoju na dole. Jeszcze przez chwilę pokitłasiliśmy się w łóżku, po czym wpadłam na genialny w swej prostocie pomysł, że przecież godzina 7:45 to jeszcze nie jest tak późno, mąż może wydać dziecku śniadanie samodzielnie, a ja – jeżeli nie pobiegam – będę miała humor pod zdechłym Azorem przez cały dzień; co pomyślawszy wyskoczyłam z łóżka jak na sprężynie i po pośpiesznych buziakach kwadrans później zjeżdżałam już windą do samochodu, żeby pojechać na Łosiowe.





Komentarze