You are currently browsing the tag archive for the 'miasto' tag.

Sobota: wcześnie rano po standardowej trasie 10 km. Potem w ciągu dnia odebrałam numer startowy do Biegnij Warszawo. Pod Torwarem zaczynali się właśnie rozkładać z tymi wszystkimi imprezowymi rusztowaniami i bramkami. W sklepie Run4Fun, który miał swoje stoisko przy punkcie odbioru pakietów startowych, kupiłam kurtkę przeciwdeszczową i drugą – na wiatr i na mróz. Oraz nowe rękawiczki. Czuję się już wyposażona na jesienno-zimową pogodę.

Read the rest of this entry »

poranny_korek_banner

Co można robić siedząc samotnie w samochodzie, który utkwił w korku i porusza się z oszałamiającą prędkością dziesięciu kilometrów na godzinę? Można słuchać radia. Ja słucham Radia PIN – dzięki niemu utrzymuję chyba w miarę zdrowy ogląd rzeczywistości. Można słuchać zaległości płytowych. Ja chwilowo wszystkie zaległości nadrobiłam, a nie mam czasu na wyprawę do Empiku, żeby kupić coś nowego. Więc słucham radia. Można robić makijaż. Są podobno kobiety, które jadąc samochodem robią sobie pełny makijaż, włącznie z malowaniem rzęs, nie wykłuwając sobie przy tym oka. Podziwiam – ja makijaż robię w domu, w nieruchomej łazience. Można czytać gazety. Kiedyś we Włoszech będąc i tkwiąc w korku widziałam w stojącym obok samochodzie pana, współtowarzysza niedoli, który na kierownicy miał rozpostartą wielką płachtę gazety, nic spoza niej nie widział, a mimo to posuwał się do przodu hamując w odpowiednim momencie, tak jakby w tej gazecie miał zainstalowany radar. Można rozmawiać przez telefon. Odkąd mam w samochodzie przyzwoicie funkcjonujący zestaw głośnomówiący, załatwiam w samochodzie wszystkie zaległe prywatne telefony, na jakie nie mam czasu w pracy. Dzisiaj o ósmej rano rozmawiałam na przykład z mamą.

Read the rest of this entry »

Moje pobudki na wczesne bieganie to cała epopeja. Ta walka, to ścieranie się przeciwstawnych sił: prawa powszechnego ciążenia poduszkowego oraz mojego silnego poczucia obowiązku. Sama się sobie czasem dziwię, zwłaszcza wówczas, gdy jednak uda mi się wstać. Dzisiaj rano w sprawę włączył się Piotr. Miał w nocy dyżur, dzwonili do niego o 3:30, więc biedak ślęczał przy komputerze i wykonywał kolejne telefony, a ja oczywiście co przysnęłam, to budziłam się ponownie, i tak do wpół do piątej, a budzik miałam nastawiony na 4:45. Gdy w końcu zadzwonił, coś tam zamamrotałam, że mam w nosie i nie wstaję, bo się nie wyspałam, ale tutaj Piotr, który jeszcze nie zdążył zasnąć po tym jak położył się do łóżka piętnaście minut wcześniej, zareagował przytomnie: Lepiej wstań, bo potem przez cały dzień będziesz marudziła, że nie wstałaś. Auć! Nadepnął mi na ambicję tym tekstem, więc zwlokłam z łóżka swój zezwłok mówiąc głośno: Trzeba mieć nasrane w głowie, żeby wstawać przed piątą na bieganie. Kwadrans później już przebierałam nogami lecąc w kierunku Połczyńskiej. Nie ma to jak własny, osobisty mąż! Śniadania do łóżka wprawdzie nie podaje, ale za to jak świetnie potrafi zmotywować do treningu! :-)

Read the rest of this entry »

Pobudka o godzinie 4:50; po kolorze światła wpadającego do sypialni przez okno w dachu domyśliłam się pięknego poranka, nie było więc wymówek. Po wielu pochmurnych i deszczowych dniach, kiedy słońce widzieliśmy tylko w telewizji, przejaśniło się na niebie i dzień wstał zachwycający w swej urodzie. Błękit nieba ostro lśnił od samego świtu, słońce wzniosło się nad Pałac Kultury już o 5:28, kiedy byłam zaledwie na drugim kilometrze mojej miejskiej trasy, i przez kolejne trzy kilometry świeciło mi centralnie w oczy tak mocno, że zatęskniłam za ciemnymi okularami (kto bierze na wczesnoporanne bieganie okulary słoneczne?? a jednak czasami się przydają).

Read the rest of this entry »

 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« paź    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Klikalność

  • 23,090 odwiedzin
Add to Technorati Favorites