Zamykam dobry tydzień. Biegałam pięć razy, w sumie wyszło 56 km. Nieźle, prawda? Mój ostatni tydzień z przebiegiem +50 km wydarzył się w październiku 2009. Aż boję się myśleć, co będzie dalej, bo zawsze po takim wzroście aktywności kilometraż w krótkim czasie spada mi do zera. Może to wysyłany przez statystykę sygnał, że nie powinnam [...]
Iluminacja
Poranek jest mądrzejszy od nocy. Wczorajsze upiory poszły precz i mimo, że w ciągu doby w przyrodzie zmieniło się w zasadzie niewiele, a ja wciąż jeżdżę bardzo brudnym samochodem, to przeszłam przez dzień z nową energią i silnym postanowieniem, aby nie przejmować się na darmo tym wszystkim, co nie jest warte, aby się przejmować. W [...]
Sprawa smaku
Od rana gorzki smak na języku. Wraz z upływem godzin krzywiłam się coraz bardziej, ten niesmak rozlewał się po moich żyłach i zatruwał każdą komórkę ciała. Późnym popołudniem skrajne wyczerpanie: marzyłam tylko o tym, aby iść spać. Jakoś dotrwałam do dwudziestej, Maks już w łóżku, Piotr usadowił się przed telewizorem, aby obejrzeć Finał Marzeń; właśnie [...]
Les Bienveillantes
W ciągu najbliższego tygodnia, a nawet dwóch, niewykluczone, że na blogu przestaną pojawiać się nowe wpisy, albowiem (lubię to słowo) kupiłam nową książkę. Książka ta pochłonęła mnie w sposób absolutny i jedyne godziny, jakie w ciągu dnia mam wolne, a mianowicie są to godziny wieczorne w ilości sztuk dwie, od poniedziałku poświęcam wyłącznie na lekturę.
Indian Summer
Niedziela na działce. Piękne babie lato, w powietrzu lekka mgiełka, drzewa owocowe w ogródkach działkowych aż uginają się pod ciężarem dorodnych owoców: jabłek, gruszek, brzoskwiń, śliwek. Wrzesień to obok kwietnia mój ulubiony miesiąc w roku. I wcale nie dlatego, że mam we wrześniu urodziny. Lubię wczesną jesień. Te rdzawe kolory, dłuższe cienie. Pola już zaorane, przestój na [...]


Komentarze