You are currently browsing the tag archive for the 'imprezy biegowe' tag.

XXI__BN_meta_banner

Obiecane fotki z Biegu Niepodległości. Jak się spodziewałam – jestem na nich pokawałkowana. Tak już bywa, gdy jest się małym i niepozornym: zawsze mnie ktoś zasłoni. Ktoś, kto jest wyższy, albo szybciej biegnie. Zdjęcie powyżej jest zrobione na kilka metrów przed metą. Zdjęcia poniżej to półmetek. Jakby ktoś nie mógł mnie rozpoznać, to podaję numer startowy: 3957 :-)

Read the rest of this entry »

Jak miło na urlopie. Sobie siedzę w domu, odpoczywam, mam wszystko w nosie i zajadam się czekoladkami z advocatem i wafelkami Knoppers. Mniam, mniam. Trochę muszę przytyć, bo mi coś za luźno w dżinsach. Tak mi jest miło i nigdzie nie śpieszno, że nawet dzisiaj dałam sobie jeszcze jeden dzień wolnego po środowym Biegu Niepodległości. Ach, co to był za bieg! Będę go pamiętać.

Read the rest of this entry »

Koniec weekendu. Plany biegowe zaliczone. W tygodniu łącznie 49 km. Chyba mocno spadło dziś ciśnienie, bo cały czas męczy mnie ból głowy i nieokreślone znużenie. Biegałam dziś o 6:30 i strasznie się zmęczyłam: było mi tak ciężko, jakbym cały czas biegła pod górkę. Postanowiłam więc skrócić trochę trasę, zakręciłam w kierunku domu na wysokości Cmentarza Wolskiego, potem przecięłam Park Górczewska i Lazurową do domu. Wyszło 9 km. Nawet nie chce mi się o tym pisać. A myślałam, że za pięćdziesiątym razem będę lewitować wzdłuż trasy. Podejrzewam, że to przejściowe problemy, bo wczoraj czułam się świetnie. Może za długo spałam.

Read the rest of this entry »

Dzisiaj bieganie inne niż zwykle. Było kilka różnic. Po pierwsze: budzę się coraz wcześniej. Dziś o czwartej rano byłam już przytomna i wyspana, i chciało mi się wstać. Ostatecznie wstałam piętnaście minut później, ale jednocześnie dziesięć minut wcześniej niż zwykle – czasu więc jak lodu. Po drugie – byłam umówiona z koleżanką, nowość. Po trzecie – trochę inna trasa, krótsza pętla. Po czwarte – pogoda.

Read the rest of this entry »

4cpm_1_banner

No i już po wszystkim. Było re-we-la-cyj-nie. Wspaniała impreza na powitanie wiosny. Organizacja na poziomie europejskim, naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Wielkie ukłony i wyrazy szacunku dla Dyrektora Fundacji MW: dokonał czegoś, co jeszcze w 2002 roku wydawało się nam wszystkim mrzonką. Nie zawiodła nawet pogoda, mimo że prognozy nie były optymistyczne. Świetnie się bawiłam. Na trasie czekali na mnie kibice, spośród których na szczególne wyróżnienie zasługują moja siostra i jej szwagierka. Obie panie szły za mną ślad w ślad, przeskakując w cudowny sposób z jednego punktu trasy w drugi, i uzbrojone w aparaty fotograficzne robiły mi zdjęcia we wszelkich możliwych ujęciach. Pozwalam sobie pokazać rezultat ich pracy. Dzięki, dziewczyny!

Read the rest of this entry »

Coś mi przed godziną do głowy strzeliło, jakaś myśl nieoczekiwana, i zajrzałam na stronę Maratonu Warszawskiego. A już myślałam, że mam to z głowy, że już zapomniałam. Zapomniałam, że kiedyś się biegało, mimo że cały sprzęt ciągle w pogotowiu: dwie pary butów w szafie i jedna para nówek w pudełku, nie za głęboko, w miarę na oku. Ciuchy biegowe na wieszakach, w szufladach, gatki, koszulki, skarpetki – właściwie cały asortyment moich skarpetek to wyłącznie egzemplarze do biegania. Forerunner na biurku leży, trochę się kurzy, w łazience na grzejniku zapięty nadajnik, który mierzy tętno rurom z gorącą wodą. Czapki, rękawiczki, wszystko śpi w szufladach. Od czasu do czasu zdarza mi się wstać ciemnym świtem, jeszcze przed porą pobudki, zejść na dół, sprawdzić, czy Maksio przykryty kołdrą, i wtedy zawsze w głowie pojawia mi się myśl, że musiałabym być niespełna rozumu, aby teraz wyjść z domu w to zimno, w tę ciemność i biegać. To pomyślawszy wracam w te pędy pod ciepłą jeszcze kołdrę i natychmiast zasypiam, aby nie kusić losu.

Read the rest of this entry »

xxbn_meta_banner

I jeszcze jedno zdjęcie, tym razem z serwisu Maratończyk.pl.

Najbardziej dramatycznym momentem w każdym biegu jest chyba ten ułamek sekundy, gdy przekracza się linię mety. Historia biegów długodystansowych zna przypadki, kiedy tuż przed metą biegacz upadał ze zmęczenia i wczepiony pazurami w podłoże czołgał się metr po metrze w jej kierunku. Słynne są też upadki, spektakularne załamania, utraty przytomności tuż za metą, gdy biegacz pada na ziemię jak podcięty, gdy nogi odmawiają mu posłuszeństwa natychmiast jak tylko wykona on ten najważniejszy krok. Jest w tym coś metafizycznego, jakieś memento mori. Biegając w zawodach, w pogoni za rekordem, często doprowadzamy swoje organizmy do stanu, kiedy wydaje nam się, że w ostatnim przebłysku świadomości widzimy przesuwające się przed oczami całe życie – podobno dzieje się tak tuż przed śmiercią.

Read the rest of this entry »

xxbn_agata_ja_1_banner

Szwagier przesłał mi właśnie zdjęcia. Wszystkie mi się strasznie podobają, nie jestem w stanie zrobić obiektywnej selekcji :-)

Read the rest of this entry »

xxbn_portret_z_maksiem_banner

Impreza była wspaniała. Niesamowicie się cieszę, że udało mi się przełamać mój biegowy bezwład i wziąć w niej udział; wyobrażam sobie, jakiego złapałabym doła śledząc z kanapy doniesienia mediów o rekordzie frekwencji (5000 uczestników), fantastycznej pogodzie i tłumach kibiców na trasie.

Read the rest of this entry »

xxbn_numer_startowy_banner3

Jutro XX Bieg Niepodległości. Edycja jubileuszowa. Odebrałam rano w siedzibie WOSiR na ul. Rozbrat pakiet startowy: bawełniana koszulka, szara, dość brzydka i jako że z bawełny – nie spełniająca żadnych standardów, jakie powinno trzymać ubranie do biegania; nadaje się wyłącznie na koszulę nocną; numer startowy – na zdjęciu powyżej, worek na ubranie z numerem, ulotka oraz cztery agrafki.

Read the rest of this entry »

 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« paź    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Klikalność

  • 22,991 odwiedzin
Add to Technorati Favorites