Prawa Murphy’ego rządzą naszym światem. Weźmy na ten przykład parasole. Bierze się parasol wychodząc rano do pracy - bo podobno ma padać - a tymczasem do końca dnia nie spada nawet jedna kropla deszczu. Następnego dnia - ta sama historia. Trzeciego dnia wygląda się rano przez okno - błękit nieba ostro lśni, na pewno nie [...]
Przeczytaj cały Post »
Moje pobudki na wczesne bieganie to cała epopeja. Ta walka, to ścieranie się przeciwstawnych sił: prawa powszechnego ciążenia poduszkowego oraz mojego silnego poczucia obowiązku. Sama się sobie czasem dziwię, zwłaszcza wówczas, gdy jednak uda mi się wstać. Dzisiaj rano w sprawę włączył się Piotr. Miał w nocy dyżur, dzwonili do niego o 3:30, więc biedak ślęczał przy [...]
Przeczytaj cały Post »
W tematach biegowych nie zadziało się dzisiaj nic. Zawdzięczam to mojemu synowi, który był łaskaw wstawać w nocy około dziesięciu razy. Jest jak bańka-wstańka. My go do łóżka, a on z łóżka. Cichutko, beszelestnie podchodzi do schodów do naszej sypialni i tam zastyga w dziwnym stanie na pograniczu jawy i snu. No więc my znowu [...]
Przeczytaj cały Post »