Pomysł na tego bloga ewoluował na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy, aż nareszcie postanowiłam nadać mu realny kształt. Blog ma być poświęcony głównie bieganiu - bo ten sport, a właściwie forma rekreacji jest moim ulubionym sposobem na spędzanie wolnego czasu od dobrych kilku lat. Ponieważ jednak od dziecka pisałam pamiętniki i generalnie pisanie to jest mój żywioł, więc nie wykluczam, że z upływem czasu blog pożegluje w kierunku tematów niekoniecznie związanych z bieganiem.
Prowadzenie biegowego bloga ma na celu zmotywowanie mnie do systematycznego treningu, bo różnie z tym bywało bywało odkąd urodziłam dziecko. A tymczasem ciągnie wilka do lasu: przyłapuję się ciągle na myśleniu o maratonach, no ale żeby w maratonie wystartować, to trzeba biegać, biegać, biegać… Ten blog nie będzie jednak pełnił funkcji dziennika treningowego - dziennik prowadzę w innej formie i nie w internecie, tylko tradycyjnie w excelu, jak za króla Ćwieczka. Tam zapisuję kilometry, tętno, wagę, pogodę i inne kompletnie nieistotne duperele, które jednak nadają mojemu amatorskiemu bieganiu polor pewnego profesjonalnego zacięcia
Tu natomiast będzie o wszystkim, co mi przez głowę przepływa, gdy biegam i gdy myślę o bieganiu.
Zapraszam do lektury.
joycat


Czyta się rewelacyjnie, a to, że pisanie bloga odbiera się jako czynnik motywacyjny - to najlepsze rozwiązanie!
Powodzenia.