<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Tiger in the cat</title>
	<atom:link href="http://inthecat.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://inthecat.wordpress.com</link>
	<description>The long run is what puts the tiger in the cat</description>
	<lastBuildDate>Fri, 06 Nov 2009 20:51:07 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<cloud domain='inthecat.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://www.gravatar.com/blavatar/aeff479e3f18b77079987c20bacc72ea?s=96&#038;d=http://s.wordpress.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Tiger in the cat</title>
		<link>http://inthecat.wordpress.com</link>
	</image>
			<item>
		<title>Czterdziesty ósmy</title>
		<link>http://inthecat.wordpress.com/2009/11/06/czterdziesty-osmy/</link>
		<comments>http://inthecat.wordpress.com/2009/11/06/czterdziesty-osmy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Nov 2009 20:49:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joycat</dc:creator>
				<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[życie codzienne]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://inthecat.wordpress.com/?p=3776</guid>
		<description><![CDATA[Wczorajszy dzień bardzo duszny, taki co to prowokuje nerwowe szarpanie kołnierzyka przy koszuli. Tlenu! Tlenu!!! Myślałam już, że się uduszę. Jadąc z pracy do domu wykonałam nad sobą gigantyczną pracę, żeby ochłonąć i żeby na powitanie z rodziną nie trzasnąć czymś kruchym o ścianę. Na przykład porcelanowym kotem w różowe kwiatki. Za oknem samochodu błyszczące [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3776&subd=inthecat&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;">Wczorajszy dzień bardzo duszny, taki co to prowokuje nerwowe szarpanie kołnierzyka przy koszuli. Tlenu! Tlenu!!! Myślałam już, że się uduszę. Jadąc z pracy do domu wykonałam nad sobą gigantyczną pracę, żeby ochłonąć i żeby na powitanie z rodziną nie trzasnąć czymś kruchym o ścianę. Na przykład porcelanowym kotem w różowe kwiatki. Za oknem samochodu błyszczące od deszczu ulice w pomarańczowej poświacie &#8211; moja pogoda, moje remedium, moja ulga i moje powietrze. Niestety do rana przestało padać, za to podniosła się mgła &#8211; dobre i to. Wprost nie mogłam się doczekać poranka i dźwięku budzika. Nie spałam dziś zbyt dobrze.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-3776"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Po dzisiejszym porannym bieganiu &#8211; 10 km &#8211; wrócił mi jednak humor: wszystko wydało się śmieszne, małe, niewarte tych wczorajszych nerwów, tego zaciskania pięści i trzymania w ryzach całego ciała, żeby nie zdradziło, w jak wielkich jestem emocjach. Jak nie wiesz co zrobić, to naprawdę &#8211; skatuj się, zmęcz, przeciśnij się przez igielne ucho, a poczujesz się lepiej, może niekoniecznie mądrzej, ale na pewno spokojniej. Gdy wróciłam z biegania, to oprócz wielkiej plamy potu na plecach miałam jasny umysł i kilka mocnych postanowień. Do pracy pojechałam spokojna jak muszka.</p>
<p style="text-align:justify;">Chudnę. Dzisiaj waga pokazała 55, 5 kg. W dwa miesiące jest mnie cztery kilogramy mniej, a przecież w żaden sposób nie zmieniłam diety. Cały czas opycham się makaronami, piję red bulla (ale nie jem słodyczy i nie słodzę herbaty). Warzyw i owoców sporo, ale znowu nie tak wiele, a mięsa prawie wcale nie jem. Ale lepiej mi bez tych nadmiarowych kilogramów &#8211; czuję się lekka jak motylek.</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/inthecat.wordpress.com/3776/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/inthecat.wordpress.com/3776/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/inthecat.wordpress.com/3776/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/inthecat.wordpress.com/3776/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/inthecat.wordpress.com/3776/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/inthecat.wordpress.com/3776/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/inthecat.wordpress.com/3776/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/inthecat.wordpress.com/3776/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/inthecat.wordpress.com/3776/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/inthecat.wordpress.com/3776/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3776&subd=inthecat&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://inthecat.wordpress.com/2009/11/06/czterdziesty-osmy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/4887c6adb0226033750ff5ba5d5f5a60?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">joycat</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Czterdziesty siódmy</title>
		<link>http://inthecat.wordpress.com/2009/11/04/czterdziesty-siodmy/</link>
		<comments>http://inthecat.wordpress.com/2009/11/04/czterdziesty-siodmy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2009 20:25:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joycat</dc:creator>
				<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[mój ogląd i pogląd]]></category>
		<category><![CDATA[życie codzienne]]></category>
		<category><![CDATA[przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://inthecat.wordpress.com/?p=3761</guid>
		<description><![CDATA[Dziś: zimno, zimno, ale wcale nie zimniej niż wczoraj. Wiało mocniej. Pozapinana szczelnie pod samą szyję, wszystkie suwaki zamknięte, rękawiczki w mankietach kurtki, głowa tkwiąca głęboko w wiatroodpornym czapkowym wynalazku &#8211; cóż mi się może stać. Tylko dwa rodzaje pogody mogą mnie zatrzymać w domu: huragan łamiący gałęzie &#8211; pod naszą szerokością geograficzną taki wiatr [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3761&subd=inthecat&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;">Dziś: zimno, zimno, ale wcale nie zimniej niż wczoraj. Wiało mocniej. Pozapinana szczelnie pod samą szyję, wszystkie suwaki zamknięte, rękawiczki w mankietach kurtki, głowa tkwiąca głęboko w wiatroodpornym czapkowym wynalazku &#8211; cóż mi się może stać. Tylko dwa rodzaje pogody mogą mnie zatrzymać w domu: huragan łamiący gałęzie &#8211; pod naszą szerokością geograficzną taki wiatr nazywa się orkan (ładnie &#8211; dobre imię dla psa), przeżyliśmy kilka orkanów w ciągu ostatnich zim &#8211; oraz burza z piorunami, jako że boję się piorunów i gdy tylko widzę burzę na horyzoncie, to chowam się do szafy. A cała reszta stanów atmosferycznych to pikusie, włącznie z nawalnymi deszczami. Bieganie w niskich temperaturach eliminuje z moich dróg oddechowych wszelkie zarazki. Dookoła ciągle jakieś infekcje, wszyscy smarczą i kaszlą, grypa wyłazi nawet z telewizora i z telefonu, mi tymczasem wciąż jakoś udaje się ujść z życiem.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-3761"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Przeczytałam dzisiaj w prasie, że w nocy z 31 października na 1 listopada, a więc wówczas, kiedy zaduszkowo biegaliśmy po Łosiowych, zmarł w Paryżu <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Claude_L%C3%A9vi-Strauss">Claude Lévi-Strauss</a>, postać wielkoformatowa i wielowymiarowa. Miał 100 lat. Muszę w końcu przeczytać <em>Smutek tropików</em>. Podobno w jednym z ostatnich wywiadów Lévi-Strauss powiedział: <em>Zauważam straszliwe zniszczenia, stopniowe zanikanie całych gatunków roślin i zwierząt, a także to, że ludzkość z powodu swej rosnącej liczebności żyje w stanie wewnętrznego zatrucia. Świat, w którym kończę egzystencję, nie jest światem, który mógłby mi się podobać</em>. Z perspektywy stulatka, który widział narodziny nowoczesnego świata, ale i ogrom nieszczęść, jakie przyniósł wiek  dwudziesty, to mimo wszystko strasznie pesymistyczna diagnoza. Ja się tu pławię we własnym trzydziestokilkuletnim optymizmie, ale może rzeczywiście jest tak, że świat się kończy, wszystko ulega dezintegracji, giną gatunki, a <em>homo sapiens</em> stoi na krawędzi samozagłady? Miałam ostatnio kilka rozmów o etyce i moralności: czy nasze pokolenie w ogóle wie, co to  znaczy postępować etycznie? Zdaje się, że większość z nas żyje, a raczej wegetuje, nie skalawszy się jakąkolwiek refleksją nad światem, nad sobą i nad własnym postępowaniem. Ludzka głupota nie zna granic. Jesteśmy pozbawieni moralnych kręgosłupów &#8211; z moralnością schodzimy do poziomu bezkręgowców. Dla kasy można złamać wszelkie zasady. Jeszcze jest kwestia cywilnej odwagi &#8211; kogo z nas na nią stać? Niewielu.</p>
<p style="text-align:justify;">Wczoraj moje dziecko popełniło pierwszy raz w życiu czyn, który można by zakwalifikować jako kradzież. Zrobiło to oczywiście nieświadomie. Byłam zdumiona poglądowością lekcji, jakiej udzieliły mi okoliczności: oto niepowtarzalna okazja na wykształcenie w dziecku moralnej zasady związanej z normą społeczną <em>nie kradnij</em>. &#8220;Kradzież&#8221; w wykonaniu Maksia polegała na tym, że zabrał z przedszkola samochodzik należący do jego kolegi z grupy. Zabrał ten samochodzik po cichu, nie mówiąc nic koledze, ani nie pytając go o zdanie. Sprawa oczywista. Zupełnie nie zdawał sobie sprawy, że nie należy tak robić. Bo dotychczas nie doświadczał takich pokus, więc nie  zdążył jeszcze wykształcić w sobie wewnętrznych hamulców. Porozmawialiśmy więc, wyjaśniliśmy, czemu nie przywłaszczamy sobie cudzych rzeczy; samochodzik pojechał dziś do przedszkola i zaparkował z powrotem na półeczce kolegi. Ciekawe, na ile trwała będzie to nauka. Czy na całe życie? Ja na przykład do dziś pamiętam, jak to w pierwszej klasie podstawówki ukradłam koleżance gumkę do ścierania &#8211; tak strasznie mi się ta gumka podobała. I do dziś pamiętam te wyrzuty sumienia.</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/inthecat.wordpress.com/3761/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/inthecat.wordpress.com/3761/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/inthecat.wordpress.com/3761/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/inthecat.wordpress.com/3761/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/inthecat.wordpress.com/3761/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/inthecat.wordpress.com/3761/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/inthecat.wordpress.com/3761/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/inthecat.wordpress.com/3761/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/inthecat.wordpress.com/3761/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/inthecat.wordpress.com/3761/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3761&subd=inthecat&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://inthecat.wordpress.com/2009/11/04/czterdziesty-siodmy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/4887c6adb0226033750ff5ba5d5f5a60?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">joycat</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Czterdziesty szósty</title>
		<link>http://inthecat.wordpress.com/2009/11/03/czterdziesty-szosty/</link>
		<comments>http://inthecat.wordpress.com/2009/11/03/czterdziesty-szosty/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Nov 2009 20:22:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joycat</dc:creator>
				<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[imprezy biegowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://inthecat.wordpress.com/?p=3742</guid>
		<description><![CDATA[Rano było naprawdę zimno. Na termometrze tylko -3 stopnie, strasznie jednak wiało z południowego-wschodu i odczuwalna temperatura była znacznie niższa. Ubrałam się jak na wyprawę arktyczną: dwie pary gaci, długie i krótkie, a te długie to wodo- i wiatroodporne legginsy, które przebiegały ze mną niejedną ciężką zimę. Szczególnie dumna jestem z mojego wynalazku na głowę [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3742&subd=inthecat&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;">Rano było naprawdę zimno. Na termometrze tylko -3 stopnie, strasznie jednak wiało z południowego-wschodu i odczuwalna temperatura była znacznie niższa. Ubrałam się jak na wyprawę arktyczną: dwie pary gaci, długie i krótkie, a te długie to wodo- i wiatroodporne legginsy, które przebiegały ze mną niejedną ciężką zimę. Szczególnie dumna jestem z mojego wynalazku na głowę &#8211; jest to nowatorski zestaw dwóch czapek, który wymyśliłam wczoraj wieczorem szykując ubranie na dzisiejszy poranek i wiedząc, że będzie niemiłosiernie, lodowato wiało. W poszukiwaniu czegoś odpowiedniejszego niż moja ulubiona czapka z daszkiem, przekopałam jedną z szuflad i odnalazłam w niej North Face Granite Cap, którą kupiłam w zeszłym roku jadąc w Alpy. Jest to naprawdę kawał solidnej odzieżowej technologii: z wiatroodporną membraną i polarkiem od spodu, z okrywą szczelnie osłaniającą uszy i kark. Pod tę czapę założyłam jeszcze cienką czapeczkę zrobioną ze złożonego buffa i w rezultacie było mi ciepło jak w futrze. Kurtkę też mam specjalną na wiatr, więc stwierdziłam, że w nosie mam warunki atmosferyczne, i tylko Piotr &#8211; służbowo dyżurujący o świcie przy komputerze &#8211; patrzył na mnie ze współczuciem pomieszanym z niedowierzaniem, że takie zjawisko w ogóle jest możliwe: dobrowolne opuszczenie ciepłego łóżka i wyjście z domu na mróz.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-3742"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Po prawdzie bieganie pod wiatr łatwe nie jest: przez cztery kilometry leciałam z wmordewindem, co mnie strasznie zmęczyło, łzy lały mi się z oczu, i w ogóle nie czułam się najlepiej. Przypomniało mi się, jak to biegałam kilka razy półmaraton w Wiązownej pod Warszawą: znienawidziłam tę imprezę od pierwszego wejrzenia i tylko wrodzone zakapiorstwo i chęć uczynienia na złość samej sobie sprawiły, że biegłam tam jeszcze dwa razy. Wiązowna to specyficzna impreza, odbywa się na przełomie lutego i marca, jest to pierwszy półmaraton w sezonie, ale pogoda jest wówczas jeszcze mocno zimowa. Na domiar złego Wiązowna położona jest na bezkresnej mazowieckiej płaskiej jak stół równinie, gdzie wiatr hula we wszystkich kierunkach i spycha z trasy biegaczy. Trasa prowadzi po okropnym, lodowatym pustkowiu i tylko gorący doping kibiców we wsiach leżących na trasie biegu pozwala tę katorgę jakoś przeżyć. Za pierwszym razem w Wiązownej do mety dotarłam w charakterze kawałka lodu, sztywna i zimna jak trup, w stanie umiarkowanej hipotermii &#8211; tak mnie przewiało i wychłodziło. Za drugim razem było niewiele lepiej. Za trzecim razem znowu wiało tak mocno, że spychało mnie z trasy &#8211; a ważyłam wtedy tylko 49 kg!! &#8211; więc stwierdziłam, że dosyć tego, za jakie grzechy mam się tak katować.</p>
<p style="text-align:justify;">Dzisiaj było właśnie jak w Wiązownej. Tyle, że nie przemarzłam, bo od piątego kilometra miałam wiatr w plecy i niesiona tym wiatrem błyskawicznie żeglowałam w kierunku domu.</p>
<p style="text-align:justify;">A tymczasem jutro zapowiada się powtórka z rozrywki. Jak donosi <a href="http://www.pogodynka.pl/">Pogodynka.pl</a> temperatura odczuwalna o godz. 5:00 wynosić będzie&#8230; minus 18 stopni. Hm. Może założę jeszcze jedną czapkę.</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/inthecat.wordpress.com/3742/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/inthecat.wordpress.com/3742/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/inthecat.wordpress.com/3742/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/inthecat.wordpress.com/3742/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/inthecat.wordpress.com/3742/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/inthecat.wordpress.com/3742/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/inthecat.wordpress.com/3742/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/inthecat.wordpress.com/3742/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/inthecat.wordpress.com/3742/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/inthecat.wordpress.com/3742/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3742&subd=inthecat&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://inthecat.wordpress.com/2009/11/03/czterdziesty-szosty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/4887c6adb0226033750ff5ba5d5f5a60?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">joycat</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Czterdziesty czwarty, czterdziesty piąty</title>
		<link>http://inthecat.wordpress.com/2009/11/01/czterdziesty-czwarty-czterdziesty-piaty/</link>
		<comments>http://inthecat.wordpress.com/2009/11/01/czterdziesty-czwarty-czterdziesty-piaty/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Nov 2009 20:44:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joycat</dc:creator>
				<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[Łosiowe Błota]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[święta polskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://inthecat.wordpress.com/?p=3719</guid>
		<description><![CDATA[Dwa biegi w ciągu jednej doby. W sobotę rano standardowa pętla 10 km po mojej bliższej i dalszej okolicy. Sucho i mroźno, termometr pokazywał -3 stopnie, całe Jelonki spowite były lodowatą mgłą znad pól za Lazurową, mgłą,  która osiadała w postaci białego szronu na trawnikach, drzewach, samochodach. Jesienna przyroda ścięta mrozem: liście posypały się z [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3719&subd=inthecat&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;">Dwa biegi w ciągu jednej doby. W sobotę rano standardowa pętla 10 km po mojej bliższej i dalszej okolicy. Sucho i mroźno, termometr pokazywał -3 stopnie, całe Jelonki spowite były lodowatą mgłą znad pól za Lazurową, mgłą,  która osiadała w postaci białego szronu na trawnikach, drzewach, samochodach. Jesienna przyroda ścięta mrozem: liście posypały się z drzew, gdzieniegdzie brodzi się w nich po kostki.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-3719"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Przy Cmentarzu Wolskim, mimo wczesnej pory, gorączkowa krzątanina sprzedawców zniczy i kwiatów: chodnik zastawiony z obu stron straganami i samochodami dostawczymi. To samo przy cmentarzu prawosławnym przy cerkwi na Wolskiej.</p>
<p style="text-align:justify;">W nocy, po upływie osiemnastu zaledwie godzin, drugi bieg &#8211; umówione kilka dni wcześniej nocne łosiowanie z okazji Zaduszek. No już nie chciało mi się z domu wychodzić &#8211; byłam zmęczona i mój organizm wysyłał jednoznaczne sygnały, że czas spać. Ale ubrałam się &#8211; pełen rynsztunek, włącznie z lampką czołową &#8211; i pojechałam na WAT. Miłe spotkanie z Pitem i z kilkoma innymi bywalcami Łosiowych. Ruszyliśmy. W lesie ciemno choć oko wykol, ale siedem lamp dawało wystarczająco dużo światła. Moja Tikka XP Petzla okazała się znakomita. Kupiłam ją jeszcze w zeszłym roku, ale do tej pory ani razu nie wypróbowałam jej podczas biegania w nocy po lesie. Okazało się, że oświetla mi drogę światłem rozproszonym na około trzydzieści metrów do przodu i naprawdę biegło mi się bardzo komfortowo. Jedyne utrudnienie było takie, że w bladym świetle lamp nie było widać korzeni pokrytych opadłymi liśćmi &#8211; trzeba było wysoko podnosić nogi, żeby się nie potknąć.</p>
<p style="text-align:justify;">Moje samopoczucie mimo późnej pory o dziwo rewelacyjne. Tętno poniżej 150 uderzeń. Chłodne, pachnące lasem powietrze &#8211; to co lubię. Gdy się biegnie w grupie, to wytwarza się jakaś dodatkowa energia, czerpiemy ją od siebie nawzajem i biegniemy równym tempem, w zwartym szyku. Super &#8211; już zapomniałam, jakie to przyjemne i jak uskrzydla.</p>
<p style="text-align:justify;">Zrobiliśmy 12 km, bo z łosiowej pętli skręciliśmy w pewnym momencie na Latchorzew, a potem Stare Babice, żeby odwiedzić dwa cmentarze. Jeden komunalny, drugi &#8211; upamiętniający żołnierzy poległych w tej okolicy we wrześniu 1939 roku.  Widoki magiczne: setki zapalonych żółtych, czerwonych lampek, światełka drgające w ciemnościach. Wspięłam się na ogrodzenie cmentarza cywilnego i zagapiłam się na groby: nie było w nic nich strasznego, wyglądały bardzo pięknie, trochę nostalgicznie, ale ciepło, tak jakby nasi drodzy zmarli pozdrawiali nas z zaświatów. Pomyślałam sobie, że te pełgające płomyki są niby te dusze, które odeszły &#8211; ich materialna emanacja. Potem, na cmentarzu wojskowym, czytałam po kolei napisy na jednakowych, surowych krzyżach: <em>Nieznany żołnierz, zginął we wrześniu 1939 r&#8230; </em>Żyli normalnie, byli młodzi, w pełni sił, mieli plany, kochali się, kłócili, różne rzeczy były dla nich ważne, a potem przyszła wojna i musieli wziąć do ręki karabin, i pewnie w ich śmierci nie było nic wzniosłego, była krwawa, bolesna, bardzo fizjologiczna &#8211; a na koniec mają bezimienne groby. Ależ jesteśmy szczęściarzami: bez lęku w środku nocy stoimy nad ich zbiorową mogiłą, jest pokój, bomby nam nie lecą na głowę. W takich chwilach jestem niewypowiedzianie wdzięczna losowi za to kim jestem i w jakim świecie przyszło mi żyć. Co tam korki, świńska grypa, zima, globalizacja i korporacje &#8211; ważne, że żyjemy, a życie jest piękne.</p>
<p style="text-align:justify;">Tak więc wyszło 12 km. Wróciłam do domy o wpół do drugiej, Piotr już w piżamie, ale czekał na mnie: <em>Dziecko, gdzie ty się szlajasz po nocy, która jest godzina..? </em> <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Ech, jak dobrze, gdy ktoś na nas czeka&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">Jeszcze na koniec krótkie podsumowanie października. Tak, tak: po raz pierwszy od września 2004 (!!!) miesięczny kilometraż przekroczył 200 km! Ale wtedy przygotowywałam się do maratonu w Budapeszcie, a teraz? Wyłącznie żelazna siła woli mej <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Pękam z dumy, proszę mnie chwalić. Październik 2009 zamykam z kilometrażem równym 204 km. Od sierpnia, kiedy to podjęłam ostatnią, desperacką próbę powrotu na Moją Ścieżkę, przebiegłam w sumie 515 km. Niedługo &#8220;pęknie&#8221; mi również 10 000 kilometrów &#8211; to będzie mój łączny kilometrażowy urobek, odkąd zaczęłam biegać w lipcu 2001. Dzień, w którym to nastąpi, musi być jeszcze w tym roku. Do osiągnięcia granicy 10 tys. km zostało mi jeszcze 424 km &#8211; spokojnie do zrobienia do końca grudnia <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Jestem na fali.</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/inthecat.wordpress.com/3719/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/inthecat.wordpress.com/3719/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/inthecat.wordpress.com/3719/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/inthecat.wordpress.com/3719/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/inthecat.wordpress.com/3719/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/inthecat.wordpress.com/3719/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/inthecat.wordpress.com/3719/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/inthecat.wordpress.com/3719/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/inthecat.wordpress.com/3719/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/inthecat.wordpress.com/3719/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3719&subd=inthecat&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://inthecat.wordpress.com/2009/11/01/czterdziesty-czwarty-czterdziesty-piaty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/4887c6adb0226033750ff5ba5d5f5a60?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">joycat</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Nocą po Łosiowych krążą zbłąkane dusze</title>
		<link>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/30/noca-po-losiowych-kraza-zblakane-dusze/</link>
		<comments>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/30/noca-po-losiowych-kraza-zblakane-dusze/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Oct 2009 20:24:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joycat</dc:creator>
				<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[Łosiowe Błota]]></category>
		<category><![CDATA[święta polskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://inthecat.wordpress.com/?p=3706</guid>
		<description><![CDATA[Jutro mam zamiar dokonać rzeczy, której nigdy wcześniej nie robiłam: totalne ekstremum w wersji wyłącznie dla największych twardzieli. W ramach weekendowego resetu szarych półkul będę biegać jutro dwa razy. Pierwszy raz &#8211; o świcie, o stałej porze (niestety nie mogę pospać, bo mamy sprawy na budowie i Piotr z samego rana wyjeżdża na spotkanie z [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3706&subd=inthecat&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;">Jutro mam zamiar dokonać rzeczy, której nigdy wcześniej nie robiłam: totalne ekstremum w wersji wyłącznie dla największych twardzieli. W ramach weekendowego resetu szarych półkul będę biegać jutro dwa razy. Pierwszy raz &#8211; o świcie, o stałej porze (niestety nie mogę pospać, bo mamy sprawy na budowie i Piotr z samego rana wyjeżdża na spotkanie z wykonawcą), drugi raz &#8211; w środku nocy. Z soboty na niedzielę. Łączny dystans w ciągu 24 godzin będzie wynosił pewnie niewiele ponad 20 km, co samo w sobie nie jest żadnym wyczynem, bo takie odcinki biegało się drzewiej z cotygodniową regularnością &#8211; chodzi mi raczej o odjechane pory biegania, no i czysto naukowe zaciekawienie, jak mój organizm zniesie niedobór snu. Gdy biegam z samego rana, to wieczorem muszę się położyć najpóźniej o 22., bo po prostu zasypiam na stojąco. Jutro nie dość, że nie będę mogła zasnąć o stałej porze, to jeszcze o 23:30 będę musiała biec ponad 10 km i do domu wrócę pewnie około drugiej nad ranem. Szaleństwo. Ale jakże inspirujące.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-3706"></span></p>
<p style="text-align:justify;">A wszystko z okazji Zaduszek (które przypadają dopiero 2 listopada). To taka świecka tradycja łosiowego towarzystwa, tradycja, która narodziła się jesienią 2006, kiedy to po raz pierwszy, w nocy z 31 października na 1 listopada ruszyliśmy w środku nocy na Łosiowe Błota, tak wybierając porę, aby północ zastała nas w samym środku lasu i zahaczając po drodze o cmentarz w Starych Babicach. Całkiem spora grupa wtedy biegła, chyba nawet ze dwadzieścia osób. Było bardzo nastrojowo. I strasznie chciało mi się spać <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Ale tamtego dnia nie biegałam rano, byłam więc zregenerowana. Jutrzejsze nocne bieganie będzie więc eksperymentem &#8211; mam nadzieję, że nie rozchoruję się, muszę być na chodzie: w poniedziałek lecę do Trójmiasta.</p>
<p style="text-align:justify;">Te nasze lampki, którymi biegacze oświetlają sobie drogę biegając w ciemnościach, tak zwane czołówki, to zupełnie jak zbłąkane ogniki, zagubione dusze krążące po lesie. W gruncie rzeczy jestem do przesady racjonalna i zupełnie nie wierzę w duchy. Z drugiej jednak strony&#8230; <em>There are things on Earth and Heaven, whichabout not dreamt your philosopher.</em></p>
<p style="text-align:justify;">
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/inthecat.wordpress.com/3706/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/inthecat.wordpress.com/3706/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/inthecat.wordpress.com/3706/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/inthecat.wordpress.com/3706/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/inthecat.wordpress.com/3706/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/inthecat.wordpress.com/3706/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/inthecat.wordpress.com/3706/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/inthecat.wordpress.com/3706/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/inthecat.wordpress.com/3706/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/inthecat.wordpress.com/3706/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3706&subd=inthecat&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/30/noca-po-losiowych-kraza-zblakane-dusze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/4887c6adb0226033750ff5ba5d5f5a60?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">joycat</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Czterdziesty drugi, czterdziesty trzeci</title>
		<link>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/29/czterdziesty-drugi-czterdziesty-trzeci/</link>
		<comments>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/29/czterdziesty-drugi-czterdziesty-trzeci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Oct 2009 20:23:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joycat</dc:creator>
				<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[życie codzienne]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://inthecat.wordpress.com/?p=3699</guid>
		<description><![CDATA[No zupełnie dzisiaj nie mam głowy do pisania tutaj. Czuję się jednak w obowiązku &#8211; wszędzie te obowiązki! &#8211; napisać te kilka zdań, bo potem zapomnę, pomyli mi się wszystko i eksperyment runie. Środa, czwartek &#8211; biegałam zgodnie z planem. Wczoraj deszcz, dzisiaj mgła. Jesień, głęboka jesień w przyrodzie. Ile tych liści na chodnikach! Gdzieniegdzie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3699&subd=inthecat&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;">No zupełnie dzisiaj nie mam głowy do pisania tutaj. Czuję się jednak w obowiązku &#8211; wszędzie te obowiązki! &#8211; napisać te kilka zdań, bo potem zapomnę, pomyli mi się wszystko i eksperyment runie. Środa, czwartek &#8211; biegałam zgodnie z planem. Wczoraj deszcz, dzisiaj mgła. Jesień, głęboka jesień w przyrodzie. Ile tych liści na chodnikach! Gdzieniegdzie już gołe gałęzie strzelają ku niebu. Pod Cmentarzem Wolskim festiwal chryzantem: pola żółtych kwiatów stojących w ordynku, w czworobokach, kwiatów puszystych, świeżych, i wcale nie nostalgicznych &#8211; dumne chryzantemy, symbole chińskiej władzy cesarskiej &#8211; nawet w świetle latarni, pozbawione słońca, żółcą się nieprzyzwoicie. Przepiękne kwiaty.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-3699"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Dobrze mi się biega w ostatnich dniach. Wczoraj skatowałam się, bo przez ostatnie dwa kilometry &#8211; w tym deszczu &#8211; pędziłam jakby mnie kto gonił, ale endorfiny buzowały mi pod czaszką &#8211; gejzer energii i radości. Przekroczyłam dziś granicę 56 kg, co jest odczuwalne również w garderobie i co jest fajne, ale trochę mnie niepokoi. Bo z moim organizmem to jest tak, że intensywne bieganie i intensywne chudnięcie idą w parze: jak już uruchomiłam po kilkuset kilometrach ten tryb szybkiego spalania nadmiarowego tłuszczu, to teraz poleci wszystko w dół. Będzie mi się chciało biegać, nie będę umiała przestać, a kilogramy będą w trajektorii malejącej. Jeszcze dwa kilo, a garderoba do wymiany: spodnie, spódnice, koszule to może najmniej, ale w biodrach wszystko będzie na mnie wisieć. Jak Piotr to przeczyta, to chyba schowa mi buty <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_surprised.gif' alt=':o' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align:justify;">Mam teraz w pracy trochę wyzwań (&#8230;a kiedy ich nie miałam?) Myślę sobie &#8211; w chwilach, gdy dopadają mnie stany paniczne &#8211; że to bieganie to jest moje remedium na wszystkie szaleństwa funkcjonowania w korporacji. Wystarczy, że wyobrażę sobie zimny świt i moją drogę, a od razu opadają ze mnie emocje, uspokajam się. Wciąż nie wiem, co we mnie jest takiego, że jak piorunochron ściągam na siebie problemy &#8211; misje niemożliwe, na których inni się wykładają, a z którymi ja rzekomo mam sobie poradzić. Boję się? Boję się&#8230;? Nie, nie boję się!</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/inthecat.wordpress.com/3699/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/inthecat.wordpress.com/3699/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/inthecat.wordpress.com/3699/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/inthecat.wordpress.com/3699/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/inthecat.wordpress.com/3699/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/inthecat.wordpress.com/3699/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/inthecat.wordpress.com/3699/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/inthecat.wordpress.com/3699/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/inthecat.wordpress.com/3699/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/inthecat.wordpress.com/3699/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3699&subd=inthecat&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/29/czterdziesty-drugi-czterdziesty-trzeci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/4887c6adb0226033750ff5ba5d5f5a60?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">joycat</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Czterdziesty pierwszy</title>
		<link>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/27/czterdziesty-pierwszy/</link>
		<comments>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/27/czterdziesty-pierwszy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Oct 2009 20:05:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joycat</dc:creator>
				<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[migawki]]></category>
		<category><![CDATA[życie codzienne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://inthecat.wordpress.com/?p=3692</guid>
		<description><![CDATA[Coraz częściej poranne bieganie &#8211; tę moją jedyną samotną godzinę &#8211; przeznaczam na uporządkowanie spraw zawodowych. Nie przypuszczałam, że dojdzie do tego tak szybko: że praca wkroczy na mój prywatny kawałek podłogi, ten kawałek, na który absolutnie i pod żadnym pozorem nikogo nie wpuszczam. Przyłapałam się na tym dopiero dzisiaj, ale wiem, że w rzeczywistości [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3692&subd=inthecat&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;">Coraz częściej poranne bieganie &#8211; tę moją jedyną samotną godzinę &#8211; przeznaczam na uporządkowanie spraw zawodowych. Nie przypuszczałam, że dojdzie do tego tak szybko: że praca wkroczy na mój prywatny kawałek podłogi, ten kawałek, na który absolutnie i pod żadnym pozorem nikogo nie wpuszczam. Przyłapałam się na tym dopiero dzisiaj, ale wiem, że w rzeczywistości to nie było po raz pierwszy: podczas mycia zębów postanowiłam, a raczej ułożyłam w głowie &#8211; zupełnie bezwiednie &#8211; trzypunktowy plan, określający kwestie, które muszę przemyśleć, zanim dzień rozpocznie się na dobre. No i potem, już biegnąc, zastanawiałam się: przemyślałam strategię na dwa spotkania i ustaliłam priorytety &#8211; czym powinnam się zająć w pierwszej kolejności. Nie wiem, czy to normalne? Trochę mam chyba za dużo na głowie, staram się jednak zachować zimną krew.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-3692"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Dzisiaj: 10 km wolno, na niskim tętnie. Nic się nie wydarzyło. Dziewczyna z psem na trasie, Golfista powrócił na swój narożny posterunek. Nie spotkałam Inżyniera.</p>
<p style="text-align:justify;">Wczoraj byłam w Poznaniu. Podróż była wygodna &#8211; przez te dziesięć, kilkanaście lat, jakie minęły od mojej ostatniej podróży koleją, trochę się jednak zmieniło, jeżeli chodzi o standardy  obsługi klienta i komfort podróży, przynajmniej w pociągach intercity. Ale jak się jedzie przez ten jesienny kraj, te wszystkie prowincjonalne stacje kolejowe, to wszędzie jakieś stare gospodarstwa, budy, składy opału, prymitywne warsztaty blacharskie, wszystko nadgryzione ciężkim zębem czasu, jakieś brudne, ciemne, szare. Gdy się siedzi w Warszawie i tylko czasem gdzieś wyjeżdża &#8211; samochodem po drodze szybkiego ruchu naszpikowanej nowoczesnymi stacjami paliw i mak-donaldem co sto kilometrów &#8211; to ma się zupełnie inny ogląd tej naszej rzeczywistości. Wracałam do stolicy już po zapadnięciu zmroku &#8211; za oknami wagonu była czarna gęsta noc, nie zmącona ani jednym światełkiem, ani jedną latarnią. Jakbyśmy jechali przez dziki kraj. Wynurzyłam się z podziemi Centralnego od strony Emilii Plater: Pałac Kultury cały w iluminacjach, Jerozolimskie tętniące życiem, właściwie świeciła nawet mgła wisząca w powietrzu &#8211; i wyrwało mi się głośne: <em>Warszawa, moja Warszawa</em>. Nie chcę nigdy w życiu stąd wyjeżdżać, lubię to miasto.</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/inthecat.wordpress.com/3692/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/inthecat.wordpress.com/3692/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/inthecat.wordpress.com/3692/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/inthecat.wordpress.com/3692/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/inthecat.wordpress.com/3692/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/inthecat.wordpress.com/3692/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/inthecat.wordpress.com/3692/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/inthecat.wordpress.com/3692/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/inthecat.wordpress.com/3692/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/inthecat.wordpress.com/3692/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3692&subd=inthecat&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/27/czterdziesty-pierwszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/4887c6adb0226033750ff5ba5d5f5a60?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">joycat</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Trzydziesty dziewiąty. Czterdziesty</title>
		<link>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/25/trzydziesty-dziewiaty-czterdziesty/</link>
		<comments>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/25/trzydziesty-dziewiaty-czterdziesty/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Oct 2009 20:41:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joycat</dc:creator>
				<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[życie codzienne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://inthecat.wordpress.com/?p=3674</guid>
		<description><![CDATA[Biegam z muzyką. Od dawna &#8211; chyba od urodzenia Maksia. Obecnie w zasadzie nie wyobrażam sobie już biegania bez muzyki, dlatego wolę biegać sama. Muzyka odgradza mnie trochę od własnych defetystycznych myśli, a trochę kieruje je na inne tory, tak jakby pobudzała mózg do pozytywnego, kreatywnego myślenia. Podobnie zauważam, że znacznie lepiej mi się myśli [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3674&subd=inthecat&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;">Biegam z muzyką. Od dawna &#8211; chyba od urodzenia Maksia. Obecnie w zasadzie nie wyobrażam sobie już biegania bez muzyki, dlatego wolę biegać sama. Muzyka odgradza mnie trochę od własnych defetystycznych myśli, a trochę kieruje je na inne tory, tak jakby pobudzała mózg do pozytywnego, kreatywnego myślenia. Podobnie zauważam, że znacznie lepiej mi się myśli i pracuje, gdy słucham muzyki, a już najlepiej, żeby była mocno energetyczna. A do biegania &#8211; to już w ogóle: musi być gonitwa bitów. Madonna świetnie się do tego nadaje i jak dotąd nie mam na prywatnej playliście nikogo, kto by ją pokonał &#8211; no może z wyjątkiem Oakenfolda, ale mimo wszystko wolę Madonnę. Może dlatego, że to kobieta.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-3674"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Wczoraj, tuż przed piątą rano, pośród uśpionych ulic, olśniło mnie, jaka jest moja najlepsza biegowa piosenka <em>ever</em> &#8211; żadne tam <em>Eye of The Tiger</em>, które tradycyjnie wygrywa wszystkie rankingi hitów zestawianych przez biegaczy. Otóż jest to Madonny <em>Jump</em> z płyty <em>Confessions On A Dance Floor</em>. To jest taka piosenka, która potrafi poderwać do szybkiego biegu na kilometr przed metą maratonu. Jeżeli w przyszłym roku będę biegła maraton, to ten kawałek zostawię sobie właśnie na ostatni kilometr.</p>
<p><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://inthecat.wordpress.com/2009/10/25/trzydziesty-dziewiaty-czterdziesty/"><img src="http://img.youtube.com/vi/ZKInZXBiVSo/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
<p><em>There’s only so much you can learn in one place<br />
The more that I wait, the more time that I waste</em></p>
<p><em>I haven’t got much time to waste, it’s time to make my way<br />
I’m not afraid of what I’ll face, but I’m afraid to stay<br />
I’m going down my own road and I can make it alone<br />
All work and no fighting, I’ll find a place of my own</em></p>
<p><em>Are you ready to jump?<br />
Get ready to jump<br />
Don’t ever look back, oh baby,<br />
Yes, I’m ready to jump<br />
Just take my hands<br />
Get ready to jump</em></p>
<p><em>We learned our lesson from the start, my sisters and me<br />
The only thing you can depend on is your family<br />
And life’s gonna drop you down like the limbs of a tree<br />
It sways and it swings and it bends until it makes you see</em></p>
<p><em>Are you ready to jump?<br />
Get ready to jump<br />
Don’t ever look back, oh baby<br />
Yes, I’m ready to jump<br />
Just take my hands<br />
Get ready to, are you ready?</em></p>
<p><em>There’s only so much you can learn in one place<br />
The more that you wait, the more time that you waste</em></p>
<p><em>All work and no fighting, I’ll find a place of my own<br />
It sways and it swings and it bends until you make it your own</em></p>
<p><em>I can make alone<br />
</em></p>
<p><em>Are you ready to jump?<br />
Get ready to jump<br />
Don’t ever look back, oh baby<br />
Yes, I’m ready to jump<br />
Just take my hands<br />
Get ready to jump</em></p>
<p><em>Are you ready to jump?<br />
Get ready to jump<br />
Don’t ever look back, oh baby<br />
Yes, I’m ready to jump<br />
Just take my hands<br />
Get ready to, are you ready?</em></p>
<p style="text-align:justify;">I jest jeszcze jeden &#8211; jak to mówi młodzież &#8211; zarąbisty kawałek, który z kolei gram sobie często na początku biegu. <em>Future Lovers / I Feel Love </em>otwierające koncert <em>The Confessions Tour</em>. Pierwsze kilkadziesiąt sekund to takie płynące w powietrzu elektroniczne fale, tętent końskich kopyt, Madonna mówi gdzieś z przestrzeni <em>I&#8217;m gonna tell you about love, Let&#8217;s forget your life, Forget your problems, Administration, bills and loans, Come with me</em>, potem słychać łomot bijącego serca, rytm pojawia się dopiero po dłuższej chwili, kiedy mam już w nogach pierwsze kilkaset metrów, a potem utwór zaczyna się na dobre, a ja już pędzę przed siebie. Słucham zawsze koncertowej wersji, bo studyjna pozbawiona jest tej drugiej &#8211; kluczowej dla całego wykonania &#8211; części, zapożyczonej od Jimmiego Sommerville&#8217;a z utworu <em>I Feel Love</em>. Genialny biegowy kawałek.</p>
<p style="text-align:justify;"><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://inthecat.wordpress.com/2009/10/25/trzydziesty-dziewiaty-czterdziesty/"><img src="http://img.youtube.com/vi/BDoaiCgVT1U/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
<p style="text-align:justify;">Madonna, Madonna. Może zabrzmi śmiesznie, ale podejrzewam, że gdyby nie ona, to zgniłabym z lenistwa. Biegowego oczywiście. Piotr się ze mnie natrząsa, że w moim samochodzie Madonna wygląda nawet ze schowka na rękawiczki, ale na pohybel wszystkim, którzy nie umieją dostrzec najmniejszych nawet, najdziwniejszych, najbardziej osobliwych inspiracji i wykorzystać ich ku własnej korzyści.</p>
<p style="text-align:justify;">Nie wiem, czemu naszło mnie dzisiaj, aby o tym napisać. Miało być zupełnie o czymś innym. O tym, że prawie dziś nie wstałam, ale perspektywa zrobienia czterdziestego biegu poderwała mnie w końcu z łóżka niemal na równe nogi. O tym, że mgła &#8211; którą uwielbiam. O tym, że na Cmentarzu Wolskim widziałam dziś &#8211; jeszcze przed nadejściem świtu &#8211; morze migoczących światełek, które w cudowny sposób przetrwały wczorajszą wieczorną ulewę. O tym, że w niedzielę o piątej rano jest kompletnie pusto na ulicach i że nawet w pewnym momencie wyszłam sobie na sam środek Połczyńskiej, bo na horyzoncie nie było widać ani jednego samochodu. O tym, że w parku było pusto, i że zatrzymałam się, wyjęłam słuchawki z uszu i napawałam się samotnością, ciszą i mgłą, i było naprawdę magicznie, i nikt mi tego nie zabierze. O tym, że biegłam dzisiaj na tak niskim tętnie, że zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle mam jakiekolwiek, i okazało się, że jest tylko 146 uderzeń na minutę, co jest po prostu śmieszną wartością, taki masaż dla serca. I o tym, że od sierpnia przebiegłam prawie pięćset kilometrów!! Ale to wszystko margines.</p>
<p style="text-align:justify;">Jadę jutro do Poznania. Służbowo. Po raz pierwszy od lat wsiądę do pociągu. Wracam również jutro. W ciągu najbliższych dwóch miesięcy trochę pojeżdzę i polatam po całej Polsce. Niosę kaganek oświaty.</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/inthecat.wordpress.com/3674/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/inthecat.wordpress.com/3674/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/inthecat.wordpress.com/3674/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/inthecat.wordpress.com/3674/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/inthecat.wordpress.com/3674/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/inthecat.wordpress.com/3674/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/inthecat.wordpress.com/3674/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/inthecat.wordpress.com/3674/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/inthecat.wordpress.com/3674/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/inthecat.wordpress.com/3674/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3674&subd=inthecat&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/25/trzydziesty-dziewiaty-czterdziesty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/4887c6adb0226033750ff5ba5d5f5a60?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">joycat</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.youtube.com/vi/ZKInZXBiVSo/2.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://img.youtube.com/vi/BDoaiCgVT1U/2.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Trzydziesty ósmy</title>
		<link>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/22/trzydziesty-osmy/</link>
		<comments>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/22/trzydziesty-osmy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Oct 2009 20:19:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joycat</dc:creator>
				<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[Maraton Warszawski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://inthecat.wordpress.com/?p=3656</guid>
		<description><![CDATA[Już mi się trochę plączą liczebniki, myli się rachuba &#8211; gdybym nie notowała tych biegów codziennie, to pewnie bym się dawno pogubiła. Ale liczę, liczę bezustannie. I dokonuję aktów heroizmu o czwartej rano. Dziś niewiele brakowało a poległabym. O tej porze jest ciemno jak w nocy. Nic jeszcze nie jeździ, więc przez okno nie dochodzą [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3656&subd=inthecat&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;">Już mi się trochę plączą liczebniki, myli się rachuba &#8211; gdybym nie notowała tych biegów codziennie, to pewnie bym się dawno pogubiła. Ale liczę, liczę bezustannie. I dokonuję aktów heroizmu o czwartej rano. Dziś niewiele brakowało a poległabym. O tej porze jest ciemno jak w nocy. Nic jeszcze nie jeździ, więc przez okno nie dochodzą odgłosy miasta. Wszystko śpi, a ja muszę wstać. Ratują mnie tylko te moje liczebniki, no i kształtujące się automatyzmy. Poza tym wiem, że najtrudniej jest podjąć decyzję i wyjść z łóżka. Jak już zejdę z sypialni na dół, wypiję miód i zacznę się szykować do wyjścia, to zaczynam o czymś myśleć i szybko zapominam o tym, czego właśnie sobie odmówiłam. A jak wychodzę w końcu z domu, to wyłączam mózg, a nogi same biegną. I to jest chyba najlepsza metoda &#8211; nie myśleć zbyt dużo o tym, że się nie chce.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-3656"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Zresztą z tym niechceniem to już też jest trochę inaczej, bo nie chce mi się tylko o czwartej dwadzieścia. Korzyści są tak duże, że byłabym głupia, gdybym to teraz odpuściła. Schudłam trzy kilo, lepiej się czuję i lepiej mi się myśli w pracy &#8211; właściwie jestem w stanie pracować teraz przez osiem-dziewięć godzin bez żadnej przerwy &#8211; ja generalnie sobie przerw nie robię, tylko na kanapkę, jabłko i banana około wpół do drugiej, albo żeby pogadać z chłopakami &#8211; poza tym ciągle coś, mamy tyle do zrobienia, że szkoda mi każdych nieproduktywnych pięciu minut, a i tak się nie wyrabiam i czasami siedzę nad robotą wieczorami. No więc lepiej mi się myśli i pracuje. I też lepiej się czuję po powrocie z pracy do domu. Roznosi mnie energia, nie mogę usiedzieć spokojnie, ciągle jestem w ruchu. Prowadzi mnie to do wniosku, że może powinnam biegać codziennie?</p>
<p style="text-align:justify;">Albowiem nabyłam ostatnio drogą kupna książeczkę, wydaną przez Fundację Maraton Warszawski, a zatytułowaną <em>Maraton Warszawski. 30 lat wielkiego biegu</em>. Jest to zbiór wywiadów ze znanymi osobami &#8211; biegaczami &#8211; z których każda w jakiś sposób związana jest z MW. Miło się to czyta, bo wspomniane są tu imprezy, które pamiętam również ja &#8211; na przykład słynny maraton w 2002 roku, jedenaście okrążeń dookoła Parku Saskiego, w ulewnym lodowatym deszczu &#8211; nie biegłam wówczas maratonu, ale pokonałam 21 km w rywalizacji Przyjaciół Maratonu Warszawskiego. W maratonie zadebiutowałam w 2003 roku (historię tego przedsięwzięcia można przeczytać w zakładce <em>X-files</em>). Anyway, jedną z osób, którą w tej książce przepytuje się na okoliczność wspomnień związanych z MW jest mój ulubiony redaktor z TVN, Tomasz Sianecki. Byłam dość zaskoczona dowiedziawszy się, że to zapalony biegacz i maratończyk. Ten wywiad zaczyna się tak:</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>-<em> Zaczyna Pan naszą rozmowę od sięgnięcia po paczkę papierosów. Stres, ciężka praca, gonitwa za newsami dla Faktów w TVN i wieczorne Szkło Kontaktowe w TVN24, papierosy&#8230;</em></strong></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Alkohol.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong><em>- Jak to się daje pogodzić z bieganiem? Z tym, że wstaje Pan codziennie o 6. rano, zakłada buty biegowe&#8230;</em></strong></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Teraz o 5:45. Mam małego syna i muszę wrócić zanim on wstanie.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong><em>- Czytałem w jakimś kolorowym pisemku, że biega Pan codziennie, bo to świetnie dotlenia umysł. Padło tam nawet zdanie: chcecie być błyskotliwi, jak redaktor Sianecki, to biegajcie rano!</em></strong></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Nie sądzę, żeby to działało na błyskotliwość. Ale na samopoczucie na pewno.</em></p>
<p style="text-align:justify;">Potem jest kilka akapitów na temat tego, skąd redaktorowi Sianeckiemu wpadło do głowy, aby robić coś tak absurdalnego, jak bieganie maratonu.  W końcu pan Tomasz mówi tak:</p>
<p style="text-align:justify;"><em>- [...] Od 1983 r. biegam mniej lub bardziej regularnie. A tak od 1993 r. to już bardzo regularnie: 320-330 razy w roku. Co prawda nie za dużo, bo zawsze około pięciu kilometrów. </em></p>
<p style="text-align:justify;">Więc jednak jest to możliwe: biegać codziennie. Albo prawie codziennie. Od jakiegoś czasu obracam w głowie tę myśl. Może nie codziennie po dziesięć kilometrów, ale trochę mniej? Tylko się przewentylować, wypić tlenowego drinka na poranny rozruch. No kto wie &#8211; zobaczę, zastanowię się.</p>
<p style="text-align:justify;">Dzisiaj oczywiście było 10 km. Czy coś się wydarzyło? Zniknął gdzieś Golfista. Dziewczyna z psem spaceruje, a Inżynier nieprzerwanie chodzi do pracy. Kobieta, która kieruje tramwajem nr 10 jadącym z centrum w kierunku Jelonek, mija mnie codziennie na wysokości kościoła Św. Wawrzyńca i pewnie biedna zastanawia się, czy nie cierpi na <em>déjà vu</em>. A poza tym to ciemność, drobinki wody w powietrzu, pusto, nieliczni przechodnie. Jak pada, to nie palą <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/inthecat.wordpress.com/3656/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/inthecat.wordpress.com/3656/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/inthecat.wordpress.com/3656/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/inthecat.wordpress.com/3656/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/inthecat.wordpress.com/3656/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/inthecat.wordpress.com/3656/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/inthecat.wordpress.com/3656/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/inthecat.wordpress.com/3656/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/inthecat.wordpress.com/3656/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/inthecat.wordpress.com/3656/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3656&subd=inthecat&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/22/trzydziesty-osmy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/4887c6adb0226033750ff5ba5d5f5a60?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">joycat</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Trzydziesty siódmy</title>
		<link>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/21/trzydziesty-siodmy/</link>
		<comments>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/21/trzydziesty-siodmy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Oct 2009 19:23:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joycat</dc:creator>
				<category><![CDATA[bieganie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://inthecat.wordpress.com/?p=3642</guid>
		<description><![CDATA[Deszcz w nocy &#8211; deszcz nad ranem. Budzik zadzwonił o zwykłej porze; usiadłam na łóżku i przez co najmniej minutę zastanawiałam się czy wstać. Tylko sześć godzin snu za mną &#8211; może więc jestem niewyspana i da mi to jakieś alibi? Nie mogłam jednak tego rozstrzygnąć i zdobyć się na hańbiący akt tchórzostwa, wstałam więc [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3642&subd=inthecat&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;">Deszcz w nocy &#8211; deszcz nad ranem. Budzik zadzwonił o zwykłej porze; usiadłam na łóżku i przez co najmniej minutę zastanawiałam się czy wstać. Tylko sześć godzin snu za mną &#8211; może więc jestem niewyspana i da mi to jakieś alibi? Nie mogłam jednak tego rozstrzygnąć i zdobyć się na hańbiący akt tchórzostwa, wstałam więc w końcu: nie ma żadnych usprawiedliwień, gdy pada deszcz. Dziesięć kilometrów slalomem między kałużami, dywany mokrych liści na chodnikach. Moja przeciwdeszczowa kurtka zdała egzamin &#8211; od wewnętrznej strony była całkiem sucha.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-3642"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Pod domem, już po rozciąganiu, otwieram drzwi do klatki, a tu sąsiadka wychodzi do pracy. Mieszkamy na tym samym piętrze: zwykle z mieszkania słyszę jej kroki  na klatce właśnie w okolicach godziny szóstej, ale nigdy dotąd się nie spotykałyśmy: wracam do domu z biegania dosłownie minutę-dwie przed jej wyjściem. Tym razem nieoczekiwanie wpadłyśmy na siebie. Zrobiłam na niej piorunujące wrażenie: powiedziała, że jej samej przydałoby się coś takiego &#8211; znaczy się: bieganie &#8211; ale wówczas musiałaby wstawać chyba o trzeciej nad ranem. A ja na to, że wstaję o czwartej dwadzieścia. <em>I co &#8211; nie boi się pani? Przecież jest jeszcze całkiem ciemno! </em>Zaczęłam się śmiać, bo to takie stereotypy: jak ciemno, to od razu niebezpiecznie. Wszystkie te wyimaginowane niebezpieczeństwa siedzą w naszych głowach, a napotykanym ludziom przypisujemy nieprawdziwe cechy. Powiedziałam więc sąsiadce, że o tej porze to po pierwsze jest całkiem pusto, a jeżeli nawet kogoś spotykam, to są to osoby tak zaspane i zamyślone, że naprawdę ani im w głowie napadanie na samotną biegaczkę. Sąsiadka więc na to, że gratuluje i podziwia, <em>i widać zresztą, że taką ma pani zgrabną sylwetkę</em>. Ale mi się miło zrobiło z samego rana, podziękowałam ze śmiechem za kompletement i pożegnałyśmy się. Weszłam do domu w wyśmienitym humorze, a wstawałam przecież ponura jak noc listopadowa. Taki drobiazg -  błaha rozmowa z sąsiadką!</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/inthecat.wordpress.com/3642/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/inthecat.wordpress.com/3642/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/inthecat.wordpress.com/3642/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/inthecat.wordpress.com/3642/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/inthecat.wordpress.com/3642/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/inthecat.wordpress.com/3642/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/inthecat.wordpress.com/3642/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/inthecat.wordpress.com/3642/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/inthecat.wordpress.com/3642/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/inthecat.wordpress.com/3642/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=inthecat.wordpress.com&blog=3285956&post=3642&subd=inthecat&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://inthecat.wordpress.com/2009/10/21/trzydziesty-siodmy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/4887c6adb0226033750ff5ba5d5f5a60?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">joycat</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>