336-345

Migawka z dzisiejszego biegania. Park Szymańskiego wczesnym rankiem. Podobno jakiś piknik będzie, stąd te białe namioty. Aha – bo to dziś Dzień Matki. Jako matka z siedmioletnim prawie stażem zostałam już wczoraj obdarowana przez Maksia piękną, własnoręcznie przez niego wykonaną bransoletą w kwiaty – będzie pasowała do letniej sukienki – oraz naszyjnikiem z zawieszką z [...]

187, 188, 189

Pojawiają się pierwsze symptomy nadciągającego niebezpieczeństwa. Jakoś udało nam się zrobić treningi we wtorek, środę i w czwartek, ale czwartek to już był wyłącznie triumf woli wobec sprzeciwu całej mojej fizyczności. Nie jadam ostatnio kolacji – lato za oknem nie sprzyja – i to się niestety przekłada potem na moją poranną mizerię. Czwartek pod tym [...]

Lekcja

Ile lat powinno mieć dziecko, aby zacząć je uczyć historii? Pierwsze próby podejmowaliśmy już dwa lata temu, przy okazji wizyt na Cmentarzu Powstańców Warszawy. Ale Maks miał wtedy raptem trzy lata, nie sądzę więc, aby docierało do niego znaczenie hasła “wojna”. Dziś zrobiliśmy kolejne podejście wykorzystując fakt, że kilka dni temu po powrocie z przedszkola [...]

Sto szósty

Cóż za odmiana! Kilometr dobiegu do plaży, potem osiem kilometrów wzdłuż morskiego brzegu w pięknych okolicznościach przyrody  Słowińskiego Parku Narodowego i kilometr z powrotem do naszego domku. Różowy świt, morze płaskie jak naleśnik, wokoło żywego ducha. Żywego. Tylko mewy i kormorany. Sosny na klifie i piasek ubity przez ostatnie deszcze. Nie ma nic bardziej nastrojowego [...]

Sto pierwszy

Poranek o znośnej temperaturze 19 stopni. Dnia zaczyna ubywać, o czwartej jest jeszcze (już znowu) szaro. Nic wielkiego się dzisiaj nie wydarzyło. Wstałam, ubrałam się, podłączyłam uszy do słuchawek, a serce do tętnomierza, i pobiegłam. Było dobrze. Nie mogę oczywiście napisać, że frunęłam swobodnie i lekko, bo byłoby to nieprawdą, ale też nie byłam jakoś [...]

Tęczowo

Kilkanaście obrazków z EuroPride 2010. Było gorąco, dosłownie i w przenośni.

Ale mrrróz

Święty Mikołaj przyniósł mi i awansem wręczył (domagałam się – przyznaję) nowy telefon. Ten telefon zaposiada bardzo fajny aparat fotograficzny. Zdjęcie zostało zrobione dziś w pracy w ramach testu: czerwony nochal od kataru i czerwony sweter komponują się wprost świetnie. Aparat w telefonie ma aż 5 megapikseli, więc może teraz częściej będą pojawiać się na [...]

Sześćdziesiąty drugi

W przelocie między pracą i niepracą notuję – dla zachowania ciągłości mojej wyliczanki -  że biegałam wczoraj rano. Tym razem wszystko było idealnie: wyspałam się, nie wiało, nie padało, ubrana byłam optymalnie, nie męczyły mnie żadne bzdurne myśli. Przebiegłam moją standardową trasę o dwie minuty szybciej niż zwykle, w dobrym samopoczuciu i z dobrą energią. [...]

Sześćdziesiąty nareszcie

Z biegami o numerach od 50. do 59. nie mogłam się uporać przez cały prawie listopad, ale dzisiaj już poszło. Licznik znowu zacznie kręcić się trochę szybciej – nic nie mobilizuje mnie bardziej niż cyfry i liczenie, a okazuje się, że do przekroczenia granicy dziesięciu tysięcy wybieganych kilometrów brakuje mi jeszcze (stan na dzisiaj) 264 [...]

Pięćdziesiąty pierwszy

Mgła. Ciepło, 8 stopni. Prawdziwy listopad. Wszystko przybrało ten specyficzny rozmyty lekko odcień szarości, co obserwowałam wczoraj z dużym zaciekawieniem jadąc pociągiem do Krakowa. Świat ma tyle kolorów, a w listopadzie wszystko robi się monochromatyczne. Pola, lasy, łąki, miasta, miasteczka – wszystko okrywa szary woal z deszczu i mgły, i nie ma granicy między niebem [...]

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.