Wie pan, uważam, że to przesada z tą szkodliwością palenia. Ja na przykład pierwszego zapaliłem jak miałem sześć lat i żyję, o… To oczywiście Seksmisja. Zdaje się, że podobnie jest tą szkodliwością biegania na mrozie. Ja na przykład biegałam przy minus dwudziestu czterech – mój nowy rekord – i żyję, o. To było wczoraj. Dziś jedyne dwadzieścia, dwadzieścia jeden, w zależności od tego, na jakiej wysokości ponad gruntem wisi termometr, z którego bierze się odczyt. U nas za oknem na trzecim piętrze jest zawsze cieplej niż u teściów, którzy mieszkają na drugim, mimo że na tym samym osiedlu, i okna obu mieszkań są od wschodu.
Empirycznie sprawdziłam, że bieganie przy takiej temperaturze powoduje wyłącznie: silne oszronienie czapki, rękawiczek i szalika, oblodzenie przewodów słuchawek na odcinku między czapką a kołnierzem kurtki, a także oszronienie twarzy dookoła ust (tworzy się coś na kształt siwych wąsów, zawiniętych fantazyjnie) i oszronienie rzęs. Nic nie zamarza, nie przymarza, nie odmraża się. Pęcherzyki płucne nie pękają i nie ląduje się na oiomie z odmą płucną. Z efektów ubocznych można odnotować jedynie gwałtowny wytrzeszcz oczu u sąsiadów napotkanych na osiedlu w końcowej fazie biegu.
Nawet trochę żałuję, że mrozy się kończą i niedługo znowu będzie się biegać w prozaicznej i całkiem nieheroicznej temperaturze oscylującej dookoła zera.


To chyba kwestia przyzwyczajenia i dobrego krążenia. Mnie ten ziąb właściwie nic złego nie robi, ale nos mi odpada. Przy -10 jeszcze jak Cię mogę, ale przy -15 na dłuższym spacerze odmawia posłuszeństwa i zamarza plując całą zawartością zatok. Zazdroszczę Eskimosom
Co robiłam w zeszłym roku w środku nocy w Lesie Bielańskim? Lepiłam bałwana
Pamiętam jak w zeszłym roku byłaś chora i wtedy każdy bieg był walką. A teraz proszę, ganiasz nawet przy -20. Pozazdrościć, choć mnie Twoje wyczyny o tyle nie dziwią, że w Warszawie często widują biegaczy o każdej porze roku. Przywykłam do widoku, często chodziłam na spacery do Lasu Bielańskiego, a tam świątek piątek trenują studenci AWF. Jak nie biegają, to mkną na biegówkach, nawet w nocy. Kiedyś mnie taki narciarz śmiertelnie przeraził, jadąc w ciemnościach z czołówką wyglądał jak ufok
he, he
naaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaajs, szacuneczek