Koniec weekendu. Plany biegowe zaliczone. W tygodniu łącznie 49 km. Chyba mocno spadło dziś ciśnienie, bo cały czas męczy mnie ból głowy i nieokreślone znużenie. Biegałam dziś o 6:30 i strasznie się zmęczyłam: było mi tak ciężko, jakbym cały czas biegła pod górkę. Postanowiłam więc skrócić trochę trasę, zakręciłam w kierunku domu na wysokości Cmentarza Wolskiego, potem przecięłam Park Górczewska i Lazurową do domu. Wyszło 9 km. Nawet nie chce mi się o tym pisać. A myślałam, że za pięćdziesiątym razem będę lewitować wzdłuż trasy. Podejrzewam, że to przejściowe problemy, bo wczoraj czułam się świetnie. Może za długo spałam.

Odebrałam wczoraj pakiet startowy do XXI Biegu Niepodległości. To już w środę. Jest nowa, śródmiejska trasa. Szkoda mi tej starej trasy, która prowadziła Traktem Królewskim z północy na południe, ale podobno nowa jest lepsza i gwarantuje większą liczbę kibiców. Ciekawe, jak mi pójdzie. Przy zapisach zadeklarowałam czas na mecie w granicach 55-60 min, ale tak naprawdę nie mam żadnych planów i idę na żywioł, zobaczymy jak będę się czuła.

Na koniec moje weekendowe hity biegowe: Reni Jusis płyta Magnes. Słuchałam jej namiętnie w zeszłym roku? a może jeszcze w poprzednim…? Potem była długa przerwa, ale mam ją cały czas w moim odtwarzaczu i wczoraj tak mnie naszło, żeby sobie to odświeżyć. Pierwszy to Mixtura, a drugi – Ocalę Cię (cover zespołu Dwa Plus Jeden). Moim zdaniem świetne, cała płyta rewelacyjna, polecam jak ktoś lubi takie klimaty.