truskawki_ja_banner

Letni dzień, popołudnie. Kuchnia, okno z widokiem na drzewa. Słychać szum deszczu. Przy zlewie stoi kobieta. Płucze truskawki i odrywa im zielone ogonki. Po kuchni kręci się kilkuletni chłopiec.

Kobieta: No dobra, zaczynamy?

Chłopiec: Tak! Najpierw truskaweczki.

[przysuwa sobie krzesło do kuchennego blatu i wdrapuje się na nie]

Kobieta: Najpierw truskaweczki, tak..? Poczekaj. Ty będziesz wrzucał te truskawki..?

Chłopiec: Tak. Ale tylko trochę zepsute…

Kobieta: Nie są zepsute.

Chłopiec: Troszeczkę. Można wsypać..

[truskawki lecą do miksera]

Kobieta: Nie, nie, poczekaj, nie wszystkie. Część będzie na jutro rano, wiesz?

Chłopiec: Tak…?

Kobieta: Wsypujemy. Po jednej.

Chłopiec: Ten nóż jest super, wiesz?

Kobieta: Co jest super?

Chłopiec: Ten nóż! Na dole.

Kobieta: Nóż..?

Chłopiec: Tak, do truskawek.

Kobieta: A do czego on służy?

Chłopiec: Do krojenia truskawek. Już, wystarczy!

Kobieta: Wystarczy..? Myślisz…?

Chłopiec: Tak.. Tak.

Kobieta: Tyle tata wsypuje zawsze, czy więcej?

Chłopiec: Więcej.

Kobieta: No to wsypiemy więcej jeszcze. Musimy zrobić dużo koktailu. Dobra, starczy! Starczy, starczy.

Chłopiec: To wszystko na dziś, to wszystko na dziś!

Kobieta: Co teraz? Mów, co teraz dalej?

Chłopiec: Wsypaj cukier! I mleko.

[kobieta podaje chłopcu łyżeczkę]

Kobieta: Tylko nie wysypujemy. Ile tych łyżeczek cukru?

Chłopiec: Nie wiem…

Kobieta: Poczekaj.

Chłopiec: Ja sam!

[wsypuje kilka łyżeczek cukru]

Kobieta: Dobra, starczy. Starczy tego cukru. Daj tę łyżeczkę.

Chłopiec: Ooo, sisiu-pisiu. Mleeeczkooo.

Kobieta: Nie wciskaj tam nic, żadnego guzika.

[pojawia się karton mleka]

Chłopiec: Ja sam! Dobrze?

Kobieta: Dobrze.

[chłopiec wlewa mleko do miksera]

Chłopiec: Już?

Kobieta: No nie wiem. No jeszcze daj trochę.

Chłopiec: Tak dużo? Niee… po co tak dużo?

[wlewa więcej]

Kobieta: Maksiu, bo spadniesz. Co dalej?  Co teraz? Wciskasz guzik?

Chłopiec: Teraz wciskam!

Kobieta: No wciśnij… Chyba nie ten.

Chłopiec: … ten środkowy.

Kobieta: Mhm.

[hałas pracującego miksera]

Chłopiec: Chcę teraz spróbować! Czy nie wystarczy cukru… Ja sam. [siorbanie] Trzeba! Trzeba chyba.

[siorbanie]

Kobieta: Oj tak.

Chłopiec: Oj tak. Miałem rację! Ja sam, sam.

Kobieta: Ale Maksiu…! Rozsypujesz po całej kuchni! Maksiu, kochanie… Daj. Zobacz ile cukru jest wszędzie.

Chłopiec: O!

Kobieta: Poczekaj, nie włączaj! Przecież to jest niezakryte jeszcze. Teraz. [mikser znowu hałasuje] No i co, sprawdzisz? Weź łyżkę.

[siorbanie, mlaskanie]

Chłopiec: Pyszne! Nawet tu trzeba polizać!

[mlaskanie]

Kobieta: Mmm. Pycha, więcej nie dosładzamy chyba, co? Więcej nie?

Chłopiec: Tak.

Kobieta: Starczy?

Chłopiec: Mogę jeszcze raz? Jeden?

Kobieta: Zaraz będzie kolacja, wtedy się napijesz.

Chłopiec: Na kolację mogę się napić, prawda mamo?

Kobieta: Mhm…

[brzęk łyżki uderzającej o dno zlewozmywaka]

truskawki_ręka_banner