Dysterbia

disturbia_2

Od dwóch dni zastanawiam się, czy o tym napisać, bo to dość zabawne, ale w końcu, pod wpływem różnych myśli, niekoniecznie wesołych, napiszę. Otóż uległam pewnej muzycznej infekcji. Wydawało mi się, że na tego typu wirusy jestem uodporniona od lat conajmniej dziesięciu (wyjątkiem jest babcia Madonna, za którą przepadam odkąd skończyłam trzynaście lat), ale okazuje się, że w moim układzie immunologicznym jest pewna luka. Wskoczyła w nią nieoczekiwanie niejaka Rihanna. Straszne, prawda?

A było to tak. Najpierw dostałam od mojej rodzonej sieci komórkowej sms z informacją, że mogę sobie ustawić Rihanny Disturbia w usłudze Granie na Czekanie. Przypomniałam sobie wówczas, że dwa miesiące temu, podczas treningu cardio na bieżni w moim ulubionym fitness clubie, widziałam video do tej piosenki w MTV, i że zrobiło ono na mnie dość duże wrażenie. Mnie takich skojarzeń dwa razy przywoływać nie trzeba, jestem otwarta na wszelkie muzyczne gatunki, popędziłam więc następnego dnia do Empiku i nabyłam drogą kupna płytę 20-letniej Rihanny Good girl gone bad, która to płyta zawiera ów przebój. Pierwsze przesłuchanie odbyło się w samochodzie, a pierwsze wrażenia są takie, że oto odkryłam kolejny gatunek muzyki, do tej pory kompletnie mi nieznany, a raczej omijany przeze mnie szerokim łukiem, gatunek którego w swym zwapnieniu nawet nie potrafię nazwać, ale który znakomicie nada się jako muzyczny podkład do biegania albo do porannych przebudzeń podczas jazdy samochodem. Great!

Disturbia jest całkiem niezłym kawałkiem. Pomijając znakomity teledysk, za który pewnie posypią się jakieś nagrody, to uwagę warto zwrócić również na niegłupi tekst, z podmiotem lirycznym, który ewidentnie popada w jakąś psychiczną paranoję. Można sobie tego posłuchać na przykład tu:

(Whats Wrong With Me)
(Why Do I Feel Like This)
(I’m Going Crazy Now)

No more gas in the rig
can’t even get started
Nothing heard nothing said
Can’t even speak about it
Out my life, out my head
Don’t wanna think about it
Feels like I’m going insane

It’s a thief in the night to come and grab you
It can creep up inside you and consume you
A disease of the mind it can control you
It’s too close to comfort

Wear on your break lights
there in the city of wonder
Ain’t gonna play it nice
Watch out you might just go under
Better think twice
Your train of thought will be altered
So if you must faulter, be wise

Your mind’s in disturbia
Feels like the darkness is light
Disturbia
Am I scaring you tonight
Your mind’s in disturbia
Ain’t used to what you like
Disturbia Disturbia

Faded pictures on the wall
is like they’re talking to me
Disconnecting all calls
The phone don’t even ring
I gotta get out, or figure this shit out
it’s too close to comfort

It’s a thief in the night to come and grab you
It can creep up inside you and Consume you
A disease of the mind it can control you
I feel like a monster

Wear on your break lights
there in the city of wonder
Ain’t gonna play it nice
Watch out you might just go under
Better think twice
Your train of thought will be altered.
So if you must faulter, be wise

Your mind’s in disturbia
Feels like the darkness is light
Disturbia
Am I scaring you tonight
Your mind’s in disturbia
Ain’t used to what you like
Disturbia Disturbia

Release me from this curse I’m in
Trying to mainntain, but I’m struggling
If you can, go
I think I’m gonna

Wear on your break lights
there in the city of wonder
Ain’t gonna play it nice
Watch out you might just go under
Better think twice
Your train of thought will be altered
So if you must faulter, be wise

Your mind’s in disturbia
Feels like the darkness is light
Disturbia
Am I scaring you tonight
Your mind’s in disturbia!
Ain’t used to what you like.
Disturbia Disturbia

A teraz trochę angielskiego. Moje słowniki ang-pol mówią mi, że takiego słowa jak disturbia nie ma. Jest disturb (zakłócić, przeszkodzić), disturbance (zakłócenie, niepokoje, awantura), disturber, disturbed (niespokojny, burzliwy, przeszkadzający, niepokojący, mentally disturbed – psychicznie chory). Wikipedia podaje, że tytuł Disturbia wziął się z połączenia słów disturbing i suburbia, co miałoby oznaczać mroczną stronę przedmieścia, ale moim zdaniem  wytłumaczenie może być całkiem inne: disturbia to, jak podejrzewam, rzeczownik powstały z połączenia czasownika disturb z końcówką -ia, charakterystyczną dla nazw chorób (pneumonia, leukemia, dispepsia, disgraphia etc.), a wywodzącą się z łaciny. I jest to bardzo ciekawe słowo: myślę, że trafnie charakteryzujące stany najwyższego wewnętrznego niepokoju, rozedrgania, bywa że z elementami zachowań autodestrukcyjnych, stany, w jakie często popadamy z winy własnej lub z powodu sytuacji, na które nie mamy żadnego wpływu. Bo być chorym na dysterbię, albo co gorsza być nosicielem jej wirusa i zarażać wszystkich dookoła, to stan nie do pozazdroszczenia.

Tak się składa, że mam w swoim bliskim otoczeniu osobę, która jest klasycznym przypadkiem nosicielstwa dysterbii w jej najzłośliwszej odmianie; odmianie, która charakteryzuje się tym, że jej nosiciela pozostawia w jak najlepszym zdrowiu, osoby zarażone zwalając dosłownie z nóg. Jest mi przykro, gdy widzę te namnażające się w niekontrolowany sposób, fruwające w powietrzu zarazki; widzę, a nawet słyszę je bardzo wyraźnie; są to paskudne drobnoustroje, potrafiące zainfekować cały organizm, tak świetnie do tej pory funkcjonujący. I cholera mnie bierze, bo właściwie nic nie mogę zrobić, nic ode mnie nie zależy. Serce mi się kraje, gdy widzę, jak padają kolejne osoby, w jakiej opłakanej są kondycji: w stanie bezwładności, paraliżu i podskórnego lęku, z którym nie mogą sobie poradzić. I wiem, że ta infekcja to również moja wina, bo nie zdiagnozowałam w porę ogniska zakażenia i nie potrafiłam mu zapobiec.

Mogę dać jednak pewną radę. Charakterystyczne dla tej dewastującej psychicznie choroby jest mianowicie to, że w organizmach osób zarażonych wygasa ona samoistnie wraz ze zidentyfikowaniem i wyizolowaniem z otoczenia osoby, która jest nosicielem wirusa dysterbii. Szanse na wyleczenie chorych są więc duże, o ile osoby zarażone trafnie zidentyfikują nosiciela i zmuszą go do rygorystycznej kwarantanny. Oczywiście szybkość procesu zdrowienia jest wprost proporcjonalna do dystansu czasoprzestrzennego, jaki dzieli zarażonych od nosiciela. Kuracji sprzyja również silna wewnętrzna integracja w grupie zarażonych i znajomość objawów dysterbii, co pozwala szybko reagować na jej najwcześniejsze symptomy. Stąd już prosta droga do wyprostowanych kręgosłupów i głów uniesionych w niebo – utrzymanie takiej postawy uchroni rekonwalescentów w przyszłości od nawrotu choroby.

Czego wam wszystkim serdecznie życzę.

Comments

  1. skryte says:

    …bo z Rihanną to tak właśnie jest… niby wielu robi to samo, ale ona jakoś inaczej… :-)

    ten wpis pokazuje – w moich oczach – dwie rzeczy:
    1. pisanie o Twoim zwapnieniu to jakieś nieporozumienie – i zdaje się, że mówię to nie po raz pierwszy… ;-)
    2. trzeba poczuć i zobaczyć, przekonać się, a nie kierować pozorami…

    Co do drugiej części… jesteś po prostu niesamowta! ten nosiciel, o którym piszesz na pewno zaszkodził, bardzo mocno. Zalecenia i wskazania, o których piszesz trzeba wziąć do siebie. Osobiście jednak nie wiem, jak z siłą własną, bo od jakiegoś czasu mam jej definitywny brak i nie znajduję środka na ten postępujący ewidentnie proces… ale moje zdanie nt. całości znasz i tego, jak widzę przyszłość…

    mam jedno ważne zastrzeżenie – jako lekarz idealnie dokonałaś diagnozy, ale niestety organizm zarażony nie przyjął postawy działania otwartego…

    t.

  2. joycat says:

    Wierzę jednak w moc umysłu przy pokonywaniu wszelkich chorób, nawet takich jak dysterbia.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.