You are currently browsing the daily archive for czerwiec 8th, 2008.
Godzina 17:25. Po całym weekendzie ciężkiej umysłowej pracy, kiedy mogłam tylko powąchać upał drgający za oknami i powyobrażać sobie, jak Piotr z Maksiem puszczają latawce na łąkach pod Warszawą, głowę mam wydrenowaną i cokolwiek pustą. I ochotę na Wielkie Nic. Godzina jest popołudniowa, temperatura 27 stopni. Cisza. Osiedle znieruchomiałe w oczekiwaniu na Biało-Czerwony Wieczór, a u mnie jedna z tych niezwykle rzadkich, unikalnych chwil, kiedy: 1) jestem sama w domu, 2) nie mam nic do roboty. Już zapomniałam jak to jest, gdy nie ma nikogo, kto żąda natychmiastowego zbudowania wieży z klocków lub kto wtrynia mi się na kolana i mości się, i zjeżdża po mojej nodze na stopę po to, aby go bujać, i – niby katarynka – bez przerwy gada.





Komentarze