You are currently browsing the daily archive for maj 11th, 2008.
Dzisiejsze bieganie było z gatunku z tych, które maksymalnie pompują motywację i które sprawiają, że natychmiast po powrocie do domu myśli się o kolejnym wyjściu. Dobrze zrobiłam, że zmobilizowałam się do wyprawy na Łosiowe Błota, bo już-już kombinowałam, którędy poprowadzić dziś trasę w wersji miejskiej. Ale gdy przypomniałam sobie, jak uprażyłam się wczoraj niby popcorn biegnąc po nasłonecznionych betonowych i asfaltowych chodnikach, to natychmiast ochota na miasto odeszła precz, złapałam więc kluczyki do samochodu, środek przeciwkomarzy w łapę i w drogę do lasu.





Komentarze