Paszkwil o WOSiR
kwiecień 30, 2008 autor joycat
O czym to ja chciałam dzisiaj napisać…? Aha. Mam dziś urlop - wymarzony, wytęskniony dzień wolny, początek kuriozum na skalę światową, czyli Długiego Majowego Weekendu. Z tej okazji pospałam do 6:45 (Boże, co za wypas!) i nie śpiesząc się, na pełnym relaksie, pojechałam na Łosiowe, aby dostarczyć należną mojemu oganizmowi dawkę dziesięciu kilometrów biegu.
Było przyjemnie. Pogoda taka sobie, ale do biegania idealna. Po raz kolejny zaobserwowałam u siebie dość dziwny objaw, taki mianowicie, że biegnąc, co jakiś czas pogrążam się w myślach tak bardzo, że przestaję rejestrować otoczenie - biegnę swoim tempem, ale w sposób automatyczny. Potem, gdy próbuję sobie przypomnieć te transowe fragmenty trasy, to okazuje się, że mój mózg ich nie zapamiętał, tak jakbym dokonała teleportacji w czasoprzestrzeni. Ciekawe, gdzie się podziewają psychosomatyczne wspomnienia z tych „zagubionych” w pamięci odcinków trasy?
Z innych wydarzeń okołobiegowych pragnę odnotować, że organizatorzy Biegu Konstytycji 3 Maja zasłużą chyba na pierwsze miejsce w rankingu na najbardziej nieporadnego organizatora biegów ulicznych. Dziś był ostatni dzień zapisów. Należało się stawić w godzinach – uwaga, uwaga – 16:00-18:00, a więc w porze największych warszawskich korków, po to aby się zapisać do biegu, uiścić opłatę startową i odebrać pakiet startowy, czyli numer, koszulkę, chipa do pomiaru czasu i jeszcze jakieś drobiazgi. Zorganizowałam całą wyprawę po to, aby w wyznaczonych widełkach czasowych dotrzeć z Bemowa na Mokotów. Na miejscu zastaliśmy miłą panią, jak się okazało – na zastępstwie, która kazała mi wypełnić dość banalną fiszkę zgłoszeniową, odnotowała mnie w jakimś grubym zeszycie i… na tym się skończyło. Reszta formalności, a więc opłata i odbiór pakietu startowego ma się odbyć w sobotę, tuż przed startem, w godzinach 8:00-10:00: na stronie WOSiR jest napisane, że to z powodu chipów, których na razie nie dostarczono. Jest to absolutny skandal: już widzę oczami duszy tę gigantyczną kolejkę biegaczy, którzy w sobotę przed biegiem, zamiast zjeść porządne śniadanie, próbują dopełnić formalności upoważniających do udziału w imprezie.
Naprawdę nie wiem, jak to skomentować, ręce opadają. Na Run Warsaw, gdzie startowało kilkanaście tysięcy biegaczy, chipy były jednorazowe, a pakiety startowe można było odbierać na półtora miesiąca przed startem. WOSiR nie jest w stanie poradzić sobie z imprezą, w której frekwencja nie przekroczy pewnie 500 uczestników. Żenująca niekompetencja.


