Inny Świat
kwiecień 24, 2008 autor joycat
Pobudka o godzinie 4:50; po kolorze światła wpadającego do sypialni przez okno w dachu domyśliłam się pięknego poranka, nie było więc wymówek. Po wielu pochmurnych i deszczowych dniach, kiedy słońce widzieliśmy tylko w telewizji, przejaśniło się na niebie i dzień wstał zachwycający w swej urodzie. Błękit nieba ostro lśnił od samego świtu, słońce wzniosło się nad Pałac Kultury już o 5:28, kiedy byłam zaledwie na drugim kilometrze mojej miejskiej trasy, i przez kolejne trzy kilometry świeciło mi centralnie w oczy tak mocno, że zatęskniłam za ciemnymi okularami (kto bierze na wczesnoporanne bieganie okulary słoneczne?? a jednak czasami się przydają).
Jednocześnie było dość chłodno, bo zaledwie 5 st. C. Ludzie na przystankach otuleni ciepłymi kurtkami. Ludzie na przystankach. Kim są i czym się zajmują, że o tak wczesnej porze czekają na tramwaj lub autobus? Personel hipermarketów i załogi ze wszystkich budów w okolicy? Być może. Ubrani w ciemne, szaro-bure kurtki, palący papierosy, nieobecni, zapadnięci w sobie, zmęczeni, patrzą na mnie ani obojętnie, ani z zainteresowaniem, mimo że odcinam się od nich jaskrawo kanarkową żółcienią kamizelki. Mijając ich, stojących na przystankach, biegnąca nie wiadomo po co i nie wiadomo gdzie, jestem między nimi jak z innej galaktyki, niepojęta, dziwna i obca - z innego świata. Ze świata, w którym pracuje się w godzinach biurowych, więc ma się czas na taką ekstrawagancję, jak bieganie o wpół do szóstej rano, w którym do pracy jeździ się samochodem, a nie wyziębionym tramwajem, gdzie ma się czas i pieniądze, aby zająć się sobą i własnym zdrowiem. Potem kiosk ruchu, a przed nim kolejka. Znowu: ciemne, szaro-bure kurtki, dresy z bazaru, na nogach podrabiane Air-Shoxxy, z okienka wysuwają się kolejne egzemplarze Faktu i pudełka tanich papierosów. Między rosłymi sylwetkami w kolejce stoi dziesięcioletni chłopiec. Co on tu robi, na ulicy, pod kioskiem, o tak wczesnej porze? Potem park. Zatrzymuję się na chwilę, aby podziwiać ogromną połać trawnika, pokrytego błyszczącą rosą. Mija mnie mężczyzna. Minutę później ruszam dalej i mijam go. Za mężczyzną ciągnie się welon alkoholowego wyziewu. Kilometr dalej budka z alkoholami, jak się okazuje czynna przez całą dobę. Małe okienko w drzwiach wejściowych otwarte, ktoś niewidzialny wysuwa rękę, która dzierży butelkę z jakimś nieokreślonym trunkiem. Odbiera ją stojący przed drzwiami mężczyna, płaci drobniakami wydłubywanymi skrupulatnie z zagłębienia dłoni. Jest kwadrans po szóstej.
Tyle razy, biegając wcześnie rano, widziałam podobne obrazki. Te ciemne twarze. Nie powinno mnie to dziwić… A potem dobiegam do domu, otwieram cicho drzwi, Piotr już pod prysznicem, Maks jeszcze śpi, zdejmuję mokre od potu ciuchy, zaczynam szykować śniadanie i wszystko jest takie normalne, zwyczajne, spokojne. Za chwilę oboje rozjedziemy się do swoich zajęć, samochodami, z drugim śniadaniem w plecakach, dziecko zostanie pod dobrą opieką i zapomnimy o tym Innym Świecie, który funkcjonuje tuż obok nas. Pytanie, czy musimy się tym Innym Światem tak przejmować? Czy musimy o nim myśleć? Czy ja muszę o nim myśleć?
Skończyłam dzisiaj Ucieczkę od wolności Ericha Fromma. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Ołówek aż furczał, gdy czytałam przedostatni rozdział. Kilka razy upewniałam się, czy dobrze pamiętam datę opublikowania tej książki. Ukazała się w 1941 r., ale nic nie straciła na aktualności - diagnoza kondycji współczesnego człowieka jest naprawdę zastanawiająca. Muszę to przemyśleć, może napiszę w najbliższych dniach kilka słów.


Jak dobrze wiedziec, ze ktos jeszcze wstaje o 4:50. Fajna opowiesc. Pozdrawiam.
Dziękuję. Teraz wstając tak wcześnie będę mogła pomyśleć, że nie tylko dla mnie budzik dzwoni o tej czwartej pięćdziesiąt
Dawno temu Babcia nauczyla mnie budzic sie bez budzika. Ja po prostu “nastawiam sie” na konkretna godzine przed snem i jakos zawsze sie budze. Niezly patent.
Znam ten mechanizm - u mnie działa równie niezawodnie jak budzik, co opisałam ileś tam notek wstecz. Budzik jednak zawsze nastawiam. Poza tym wiosną i latem jest łatwiej wstawać wcześnie, zwłaszcza gdy się ma mieszkanie od wschodu: od czwartej rano pełna operacja słoneczna.