Complete Infinitus czy kompletna porażka
kwiecień 19, 2008 autor joycat
Wybrałam się nareszcie do jednego ze sklepów Intersport, aby wyrobić sobie własne zdanie na temat wiosennej promocji Pumy. Na pierwszy rzut oka super atrakcyjna dla biegaczy oferta: pięć modeli butów do wyboru, trzy modele męskie, dwa damskie. Do zakupu każdej pary Puma dołącza w prezencie kompletny strój do biegania (letni), o wartości ok. 400 pln.
Bieganie.pl zamieściło już recenzję modeli męskich, nie będę więc wypowiadać się na ten temat, powiem tylko, że znowu producent butów upraszcza kwestię kobiecego gustu zakładając, że podobają nam się bez wyjątku kolorki mdłe i landrynkowe. Ileż to różu widuje się na damskich butach sportowych w takim na przykład Decathlonie! Koszmar. Tymczasem buty dla facetów są przeważnie naprawdę nieźle skomponowane kolorystycznie, Puma nie jest w tym zakresie wyjątkiem: buty na poniższym obrazku, model Complete Infinitus, podobają mi się bardzo bardzo.
W sklepie podszedł do mnie pan, który przedstawił się jako ekspert Pumy i zaoferował pomoc. Od razu uprzedziłam go, że biegam i że trochę znam się na butach - tak na wszelki wypadek, żeby nie próbował mi opowiadać bajek o jakichś nieprawdodpodobnych systemach. Pan okazał się profesjonalnym biegaczem, trenerem (nie zapytałam o nazwisko), wynajętym przez Pumę do promocji nowej linii butów. Z obsługi byłam bardzo zadowolona, z samych butów mniej.
Przymierzałam te:
Jest to model Complete Infinitus Womens. But neutralny. To kolejny przejaw dyskryminacji: dla panów Puma zapewniła wybór - jak Pan Bóg przykazał - między modelem dla stóp neutralnych, dla stóp pronujących i dla stóp supinujących. Panie nie mają żadnego wyboru, tak jakby producent zakładał, że damskie stopy wszystkie są jak z jednej sztancy i o normalnie wykształconym łuku stopy. A wiadomo, że tak nie jest, zwłaszcza współcześnie, gdy notorycznie narażamy nasze stopy na tortury wysokich obcasów.
Amortyzację na pięcie damskie Infinitusy rzeczywiście mają wypasioną. Mój ekspert ze sklepu bardzo ten element buta zachwalał. Niestety cała przednia część podeszwy wydaje się, że jest tej amortyzacji pozbawiona, but z przodu jest całkiem miękki i ma się wrażenie, że pod palcami jest tylko cienki, niby w chińskich tenisówkach, kawałek gumy. Na szerokość buty są optymalne, dużo miejsca dla palców. Oczywiście przymierzyłam oba buty, trochę w nich poskakałam, przetruchtałam po sklepie kilkanaście metrów. Z rozczarowaniem stwierdzam, że jest to inna liga niż Kayano, zdecydowanie nie warta swej ceny (369 pln), nawet jeżeli dostaje się przy zakupie kompletny strój do biegania. To co ostatecznie zdyskwalifikowało te buty w moich oczach to odpowiedź eksperta na moje pytanie, czy dużo pań kupuje buty w tej promocji: pan odpowiedział rezolutnie, że owszem dużo, ale głównie do fitnessu. Do fitnessu??! Buty, które są dobre do fitnessu, na pewno nie sprawdzą się na długiej trasie - sorki. Uśmiechnęłam się uprzejmie, podziękowałam panu ekspertowi za demonstrację obuwia i odłożyłam buty do pudełka.
Podsumowując: fajne buty na spacer do Łazienek, ale na maraton nie polecam. Warto zainwestować w coś, co w sposób bardziej pewny minimalizuje ryzyko kontuzji.
Dla porządku obrazek z forerunnera z trasą dzisiejszego treningu. 10 km o 7. rano. Chłodno i pochmurno. Samopoczucie dobre. Obrazek otworzy się w pełnym rozmiarze po kliknięciu nań:
Jutro może pojadę na Łosiowe, chociaż odstrasza mnie ilość błota, jaką tam zastanę: pada już całą dobę.




