You are currently browsing the daily archive for kwiecień 15th, 2008.
Stoczyłam dzisiaj – bladym świtem – niezwykle zażartą walkę z moją poduszką. Zdradzę od razu, że walka zakończyła się moim heroicznym zwycięstwem i zwleczeniem się z wygrzanego łóżka o pogańskiej godzinie czwartej minut piędziesiąt sześć. Co było przyczyną bitwy? Łatwo zgadnąć: poranne bieganie.
Plan dzisiejszego dnia wypełniony mam po brzegi. Popołudniowe bieganie nie wchodzi w grę ze względu na nieobecność Piotra w domu – coś tam załatwia. Wieczorne – również nie, mam za przeproszeniem kupę roboty, którą będę robić dopiero wówczas, gdy dziecko pożegluje do krainy snów. A więc jedyną alternatywą było: wstać o piątej rano. Jak ja tego porannego wstawania nie znoszę! Zwlec się z łóżka o takiej porze po to, aby przebiec się 10 km – trzeba mieć nierówno pod sufitem! Ale gdybym nie wstała, to coś by ucierpiało: albo mój humor, albo potomstwo, albo praca. Nie było wyjścia.




Komentarze